Darmowe lekcje gry filmowej, blisko sto osób i konkurs na scenariusz filmu o Bydgoszczy. Tak w grudniu 1929 r. pisano o bydgoskim zrzeszeniu, które wiosną miało pojechać z kamerą do Chmielnik. Ślad prowadzi przez ówczesne ogłoszenia, od hotelu przy Długiej po podmiejską stację.
Film o Bydgoszczy, ze scenariuszem napisanym przez członków bydgoskiego zrzeszenia. Taki plan miała grupa, która jesienią 1929 roku nazwała się Zrzeszeniem Adeptów Gry Filmowej. Jej członkowie chcieli grać w filmach, a nie tylko siedzieć na widowni.
Zrzeszenie powstało w listopadzie 1929 r., tuż przed tym, jak do bydgoskich kin wszedł dźwięk. Pisał o nim dr hab. Mariusz Guzek, profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i autor książki „Filmowa Bydgoszcz 1896–1939”. Ludzi ze zrzeszenia nazywa kinofilami, których kino zajmowało także poza seansami, i widzi w nich poprzedników współczesnego fandomu.
W niedzielę 1 grudnia 1929 r. „Gazeta Bydgoska” zapraszała na comiesięczne zebranie zrzeszenia: we wtorek 3 grudnia o 20:00, w hotelu Lengninga przy Długiej. „Zarząd zaprasza wszystkich, którzy interesują się filmem, a zwłaszcza tych, którzy pragną grać w filmie i mają ku temu pewne warunki”, pisali organizatorzy. Na zebraniu mieli być przyjmowani nowi członkowie.
Dwa tygodnie później, 19 grudnia, gazeta opisała zrzeszenie szerzej. Pomysł wyszedł od Jana Zaremby, młodego operatora filmowego, który w zarządzie został reżyserem. Prezesem wybrano Orzechowskiego, skarbnikiem Springera, a sekretarzem Dobrzyńskiego.
Zarząd chciał kształcić członków na aktorów filmowych, a zdolnym dać szansę gry w filmie dzięki kontaktom z wytwórniami. „Lekcje gry filmowej (bezpłatne) są już w pełnym toku”, donosiła gazeta, wspominając o blisko 100 osobach.
Na ostatnim zebraniu członkowie urządzili między sobą konkurs na scenariusz filmu osadzonego w mieście. Film miał się nazywać „Bydgoszcz w białej szacie”, a nakręcić go miała wytwórnia „Era-film”, wyłącznie własnymi siłami.
Zapisy przyjmował sekretariat przy Długiej 23, z wejściem od Przesmyku, w środy i soboty od 16:00 do 19:00. Takie zrzeszenia w innych większych miastach rosły, jak pisała gazeta, dzięki właścicielom kin, więc i od bydgoskich kiniarzy spodziewano się poparcia. Zapisać się miały już znane postacie ze świata literatury i sztuki.
Zimą zrzeszenie zebrało się na rocznym walnym zebraniu. Według sprawozdania ustępującego zarządu, które gazeta zrelacjonowała 20 lutego 1930 r., zrzeszenie istniało od listopada 1929 r. i rozwijało się pomyślnie. Szczególną uwagę zwracało obszerne sprawozdanie reżysera-operatora Jana Zaremby.
Ponad miesiąc później, we wtorek 25 marca 1930 r., w ogłoszeniach towarzystw jest już „Zagryfilm”. Nazwa nowa, ale adres znajomy. Zapisy przyjmował sekretariat przy Długiej 23, z bocznego wejścia, w te same dni co w grudniu, czyli w środy i soboty.
Lekcja gry filmowej miała się zacząć tego dnia punktualnie o siódmej w sali Resursy Kupieckiej. Gdzie była ta sala, podpowiada grudniowa gazeta: w innym ogłoszeniu zwoływano zebranie do Resursy przy Jagiellońskiej 25. Zapisać się można było też na samej lekcji, w każdy wtorek.
W niedzielę 25 maja 1930 r. „Dziennik Bydgoski” przedstawił „Zagryfilm” wprost jako zrzeszenie adeptów gry filmowej i zapowiedział na ten sam dzień wycieczkę do stacji Chmielniki o 9:00, ze zbiórką koło dworca. Na miejscu członkowie mieli po raz pierwszy zagrać w plenerze, przed aparatem filmowym. Obecność wszystkich była obowiązkowa, a mile widziani byli też sympatycy filmu.
Majowe ogłoszenie zapowiadało próbę z kamerą, ale nie mówi, czy do niej doszło. Guzek ustalił, że zrzeszenie kupiło kamerę i zaangażowało producenta z Torunia, Bernarda Marwińskiego. Scenariusz powstał, a projektowany film nosi u Guzka tytuł „Bydgoszcz w zimowej szacie”, a nie „w białej szacie”, jak pisała grudniowa gazeta. Członkowie oglądali też filmy i planowali branżowy miesięcznik „Nowiny Filmowe”.
Czy ktoś kiedyś zobaczył ten film na ekranie, nie mówią ani ogłoszenia z tamtych miesięcy, ani artykuł Guzka.
Z tamtej przygody zostały ogłoszenia drobnym drukiem: zebranie w hotelu przy Długiej, lekcje w Resursie, zbiórka koło dworca w niedzielny poranek. Dziś film o Bydgoszczy można nakręcić telefonem w drodze do pracy. Wtedy trzeba było kupić kamerę, wyuczyć aktorów i zebrać ludzi na wyjazd za miasto. Ci, którzy zapisywali się w środy i soboty przy Długiej 23, chcieli zobaczyć swoje miasto na ekranie, zanim stało się to zwyczajne.
Źródła sprawdzone: 17 października 2026.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze