Świąteczna kolacja w krzywym zwierciadle, śmiech przez zęby i dyskomfort — tak uczniowie XV Liceum Ogólnokształcącego im. Jeremiego Przybory w Bydgoszczy zagrali dyplom w Teatrze Kameralnym. Pustostan Maliny Prześlugi nie pozwala schować pod obrusem tego, co pęka w rodzinnych rozmowach.
Na scenie Teatru Kameralnego im. Wandy Rucińskiej zamiast świątecznej pocztówki — tarcie, milczenie i role, w które wpada się jak w kolejne kostiumy. Pustostan to dyplomowe przedstawienie licealistów, oparte na dramacie Maliny Prześlugi i zagrane przez klasę kończącą profil humanistyczno‑teatralny. Brzmi ciężko? Tu żart i groteska tną jak szkło, więc śmiech uwiera.
Autorzy biorą na cel to, co wydaje się nietykalne: rodzinną Wigilię. Zamiast ciepła — gesty jak z instrukcji obsługi, życzenia powtarzane bez życia, opłatek odklejony od znaczeń. Prezenty? Od „chińskiego Mikołaja”, byle pasowało do reklamy. Ten świat jest gładki, ale zimny; mówi o bliskości, choć ucieka od rozmowy.
Najmocniej zostaje w głowie Babcia — na uboczu, jakby nikt nie miał dla niej czasu. Bez fajerwerków, z prawdziwym tęsknieniem. Obok niej milczy pies, prosty znak miłości, która niczego nie żąda. I nagle robi się cicho, bo nie ma gdzie schować wstydu.
Za dyplom odpowiada XV Liceum Ogólnokształcące im. Jeremiego Przybory — konkretnie klasa 4b o profilu humanistyczno‑teatralnym. Na scenie stanęło 25 młodych wykonawców, a za światło, dźwięk i porządek scen zmagało się 5 koleżanek i kolegów. Ich droga do premiery trwała cztery lata: ćwiczenia z dykcji i ruchu, praca nad tekstem, konsultacje z nauczycielami oraz aktorami‑trenerami. Solidna robota, nie jednorazowy zryw.
Intensywny finisz zaczął się od września — próby w każdy poniedziałek, dłubanie przy scenach, zmiany, przepisywanie wejść. Role nie spadły z nieba, ustalały się w procesie. „Nie mieliśmy tremy, raczej ekscytację. Tekst bywa ‘poucinany’, więc liczyła się pamięć i tempo — role przydzielaliśmy stopniowo” — mówią młodzi aktorzy.
Na poziomie formy jest ostro: przerysowane kolędy, popkulturowa seksualność jak z klipów, „nieproszony gość” zamiast bajkowego wybawcy. Tymi chwytami Pustostan wbija szpilkę w przyzwyczajenia i legendy o rodzinnym cieple. A w tle — dramat Maliny Prześlugi, który pomaga nazwać to, co zwykle przemilczane.
Czy to spektakl wygodny? Nie. I właśnie o to chodzi. Spójrz na własny stół: ile w nim rozmowy, a ile dekoracji. Pustostan pyta o to wprost.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze