Czarny, duszący dym z komina kamienicy na Szwederowie zakończył się dla mieszkanki mandatem 500 zł. Interwencję 8 czerwca przeprowadził Ekopatrol Straży Miejskiej w Bydgoszczy.
Najpierw był czarny, duszący dym, potem kontrola paleniska i finał w postaci 500 zł kary. Straż Miejska w Bydgoszczy wysłała Ekopatrol do jednej z kamienic na Szwederowie po zgłoszeniu o możliwym spalaniu odpadów. Do interwencji doszło w poniedziałek, 8 czerwca 2026 roku.
Zgłoszenie mówiło wprost: z komina posesji leci czarny dym, zapach gryzie w gardło. Strażnicy weszli więc do mieszkania i sprawdzili palenisko — to standardowy krok, gdy trzeba ustalić, co trafia do pieca. Piec akurat nie był rozpalony, ale to nie koniec opowieści.
W popiele znaleźli ślady tego, co wcześniej spłonęło. Były tam płyty meblowe, kawałki malowanego drewna, plastikowe listwy, przewody elektryczne oraz odpady bytowe. Przy samym piecu leżały jeszcze pocięte płyty meblowe, gotowe do użycia. Ślady w popiele mówiły więcej niż wygaszony piec.
Obecna w mieszkaniu kobieta przyznała, że w ten sposób podgrzewała wodę do kąpieli. Kąpiel okazała się wyjątkowo kosztowna.
Za popełnione wykroczenie strażnicy nałożyli najwyższy możliwy mandat — 500 zł. W praktyce taka interwencja wygląda prosto: jest zgłoszenie, jest kontrola, a potem decyzja oparta na tym, co funkcjonariusze znajdą w piecu i w popiele. W tym przypadku dowody były jednoznaczne.
Dla mieszkańców wniosek jest jasny. Gdy pojawia się dym o ostrym, duszącym zapachu, Ekopatrol może zapukać do drzwi i sprawdzić palenisko — także po wygaśnięciu ognia, bo popiół zachowuje ślady. Spalanie odpadów Bydgoszcz to nie tylko uciążliwość dla sąsiadów; to również realne ryzyko szybkiej wizyty strażników i kary finansowej.
W tym zgłoszeniu sygnał z podwórka znalazł potwierdzenie w piecu. A ścieżka od ciemnego dymu do mandatu zajęła jeden poniedziałek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze