Opera Nova, światła, oklaski i konkretne nazwiska. 12 maja, w Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych, doceniono zespół Centrum Onkologii w Bydgoszczy.
Najpierw była gala w Operze Nova, potem przyszło święto. 30 kwietnia Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Bydgoszczy wyróżniła pielęgniarki związane z Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy, a 12 maja cały szpital głośno mówi o ich pracy.
W tej placówce pracuje około 400 pielęgniarek, pielęgniarzy i położnych. To oni są przy diagnozie i przy wypisie, przy ciszy przed zabiegiem i przy pierwszym spokojnym oddechu po wszystkim. Z grona onkologii uhonorowano kilka osób: Maria Jolanta Wełna, Kierownik Opieki Medycznej w Oddziale Klinicznym Onkologii (odcinek A), otrzymała Złotą Odznakę Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych. Złoty Czepek trafił do: Marzeny Matuszak (przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Centrum Onkologii, Dział Anestezjologii i Intensywnej Terapii), Mirosławy Jaworskiej (emerytowana pielęgniarka), Mirosławy Kęskiej (pielęgniarka Oddziału Klinicznego Chirurgii Onkologicznej) oraz Małgorzaty Trzcińskiej (Kierownik Opieki Medycznej w Zakładzie Radioterapii). Statuetkę upamiętniającą 35-lecie samorządu pielęgniarek i położnych przyznano dyrektor ds. pielęgniarstwa Edycie Szortyce; w jej imieniu wyróżnienie odebrała Barbara Cichocka.
Maria Jolanta Wełna mówi wprost: „To moje drugie życie”. Z onkologią jest związana od 44 lat i pamięta czasy, gdy pielęgniarki szyły opatrunki i same sterylizowały sprzęt. „Dzisiaj wiele rzeczy jest dostępnych od ręki” — dodaje, wskazując, jak zmieniła się organizacja pracy. Jest też twardsza obserwacja: chorują młodsi. „Nowotwory dotyczą dziś bardzo młodych ludzi”. Mimo postępu technologii i leków kluczowe pozostaje jedno: „Wyzwaniem jest liczba obowiązków i pacjentów”. Żeby sprostać opiece, potrzeba po prostu odpowiedniej liczby rąk.
Wełna szkoli też nowe osoby i widzi, że część boi się onkologii — chemioterapii, protokołów, ciężaru psychicznego. „Onkologia wymaga ogromnej odporności emocjonalnej” — mówi. Trzyma oddział zespołem. „Mam wspaniałych ludzi” — i to zdanie w codzienności waży więcej niż niejedno rozporządzenie.
Marzena Matuszak pracuje 34 lata. „Pacjent potrzebuje człowieka” — podsumowuje to, co dzieje się na bloku operacyjnym tuż przed narkozą. Kto wjeżdża na salę, często w oczach ma lęk; pierwsza rozmowa, ciepły dotyk, krótkie „będziemy czuwać” zmieniają napięcie w zgodę na leczenie. Dużo się też zmieniło w samym zawodzie: „Jesteśmy samodzielne, dobrze wykształcone”. Dziś pielęgniarki podejmują wiele decyzji dotyczących opieki, ale równocześnie mają coraz więcej pacjentów na liście.
Matuszak, jako przewodnicząca związku zawodowego w szpitalu, pamięta również finanse sprzed lat. Kiedy zaczynała, dyżury nocne i świąteczne nie szły w parze z wynagrodzeniem. Teraz ocenia je jako „godniejsze”, a zawód znów przyciąga młodych. To dobra wiadomość dla oddziałów, które pracują na pełnych obrotach.
Dyrektor ds. pielęgniarstwa Edyta Szortyka wskazuje prosto na sedno rekrutacji. „Nie przyjmujemy każdego”. W onkologii potrzebne są empatia i odporność, bo pacjent wraca wiele razy — z lękiem, z frustracją, z pytaniami. Dlatego tak ważny jest zgrany zespół i atmosfera, która dźwiga emocje razem z chorym i jego rodziną. Atutem miejsca jest też technologia i ścieżka rozwoju. „Młodzi często wracają po praktykach” — zaznacza.
Dzisiejsza pielęgniarka to specjalistka. W bydgoskim ośrodku około 70 procent personelu pielęgniarskiego ma wykształcenie wyższe i specjalizacje. To oznacza więcej kompetencji przy łóżku pacjenta — i szybsze decyzje w codziennej opiece. A to właśnie te decyzje przekładają się na spokój w oczach chorego przed zabiegiem i na jego bezpieczeństwo po nim.
Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych dopisuje więc tylko to, co na co dzień widać w korytarzach onkologii: doświadczenie, wysiłek i ludzie, którzy chcą tu wracać do pracy po praktykach — i wracają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze