296 tys. zł w 16 przelewach — tyle wydał 50-latek po obejrzeniu filmu z linkiem do „inwestycji”. Bank zatrzymał dopiero próbę przelania 18 tys. euro.
Bydgoszcz. 50-letni mieszkaniec stracił ponad 296 tys. zł po kontakcie z rzekomą doradczynią inwestycyjną. Zgłoszenie trafiło na komisariat na Szwederowie w poniedziałek 12.10.2026.
Mężczyzna natrafił w sieci na film obiecujący zysk z inwestycji giełdowych. Link prowadził do komunikatora, gdzie korespondował z kobietą deklarującą „prowadzenie” go przez cały proces. W rozmowach wskazywano mu instalację aplikacji i przelewy po spotkaniach na czacie grupowym. W efekcie wykonał 16 transakcji — w złotówkach i walucie obcej — na łączną kwotę ponad 296 tys. zł. Całość trwała od początku lipca do końca sierpnia 2026.
Podczas próby kolejnego przelewu, na kwotę ponad 18 tysięcy euro, bank wstrzymał operację i wezwał klienta do stawienia się w oddziale. Wtedy 50-latek nabrał podejrzeń. Próby odzyskania niemal 300 tys. zł zakończyły się bezskutecznie, dlatego 12.10.2026 zgłosił sprawę policjantom z komisariatu na Szwederowie.
Komenda Miejska w Bydgoszczy sygnalizuje, że takie mechanizmy pojawiają się codziennie: fałszywe „platformy brokerskie”, podszywanie się pod doradców i nakłanianie do instalacji oprogramowania dającego dostęp do urządzenia. Ostrzeżenie jest proste: nie instaluj nieznanych aplikacji, nie udostępniaj loginów i haseł, nie autoryzuj przelewów, których sam nie zlecasz. Jeśli masz wątpliwości — zadzwoń na Policję; numer alarmowy to 112.
W tej sprawie funkcjonował charakterystyczny schemat oszustwa inwestycyjnego: wideo z obietnicą dużych zysków, przejście na czat, „opieka” rzekomego doradcy i cykl przelewów przez aplikację. Dla bydgoszczan to konkretna przestroga: kiedy ktoś łączy „pewne” zyski z prośbą o instalację oprogramowania lub udostępnienie bankowości, to sygnał, by przerwać kontakt i zweryfikować sytuację bezpośrednio w banku lub na Policji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze