Reklama

Kretowiska znikną z wału w Fordonie. Miasto szykuje prace


Na wale przeciwpowodziowym w Fordonie ruszy porządkowanie: od koszeń po likwidację nor i kolein. Miasto szuka firmy, która ogarnie ponad 5,5-kilometrowy odcinek nad Wisłą.


Fordon ma dostać bezpieczniejszą tarczę przeciw wysokiej wodzie — z wału mają zniknąć kretowiska, nory i ślady po kołach. Do tego dojdą koszenia, opryski i sprzątanie korony oraz skarp. Miasto ogłosiło postępowanie, które wyłoni ekipę do pełnego utrzymania tej konstrukcji.

Przetarg: koszenie, opryski i usuwanie nor

Zakres zlecenia jest szeroki i dotyczy wszystkiego, co decyduje o szczelności i stabilności ziemnego wału. Wykonawca ma dowozić materiał do uzupełnień, kosić trawy na skarpach, koronie wału i na drogach technicznych, dbać o czystość oraz wykonywać opryski. Kluczowe zadanie to usuwanie kretowisk, nor i kolein — to one osłabiają powierzchnię i potrafią wpuścić wodę tam, gdzie nie powinna płynąć. Według miasta to właśnie zwierzęta odpowiadają za część takich drobnych uszkodzeń, które w dłuższym czasie mogą przerodzić się w poważniejszy problem.

Reklama

5,5 km ochrony: wzdłuż Wisły po Wyzwolenia

Wał ochronny ma ponad 5,5 kilometra długości. Na około 4,5 kilometra biegnie równolegle do Wisły, a na końcu, za oczyszczalnią ścieków, skręca w kierunku ulicy Wyzwolenia. To nie jednorazowa inwestycja, tylko konstrukcja budowana etapami: pierwsze odcinki powstały w 1978 roku, ostatnie oddano do użytku w 1996. Rdzeń wału tworzą piaski wydobywane z koryta rzeki, a całość uzupełniają przepusty oraz utwardzone przejazdy, które pozwalają dojechać do terenów zalewowych.

Na wale zaplanowano także podjazdy — nie tylko dla rowerów, ale i dla osób poruszających się na wózkach. Dzięki temu korona nie jest martwą infrastrukturą, tylko żywą linią spacerową i rowerową, która łączy nadrzeczne miejsca jak paciorki na sznurku.

Reklama

Od 2014 korona jest otwarta — z ławkami i trasą rowerową

Po zmianie przepisów w 2014 roku koronę udostępniono mieszkańcom. Od strony ulicy Rybaki stanęły ławki, a po koronie biegnie fragment Wiślanej Trasy Rowerowej. To oznacza, że prace utrzymaniowe będą widoczne nie tylko dla hydrotechników — zobaczą je spacerowicze i cykliści, którzy korzystają z wału na co dzień. Pielęgnacja zieleni i szybkie łatki w miejscach, gdzie zwierzęta rozkopią ziemię, przełożą się na realne bezpieczeństwo przy wysokich stanach wody. I na zwykły komfort: równą, wykoszoną koronę bez podkopów i zapadlisk.

Kiedy roboty ruszą? Decydujący będzie wybór wykonawcy w trwającym postępowaniu — potem na wał wejdą kosiarki, ekipy porządkowe i brygada od napraw. W Fordonie każdy deszcz przypomina, jak ważny jest szczelny, zadbany wał przeciwpowodziowy; ogłoszone prace to krok, który ma utrzymać tę tarczę w gotowości.

Reklama

Dla formalności: mówimy o tym samym, dobrze znanym obiekcie — ziemnym wale przeciwpowodziowym ciągnącym się wzdłuż Wisły, z dojazdami technicznymi i przepustami. Jego utrzymanie to nie „od święta”, ale cykliczna robota. Zmienia się tylko wykonawca, a zadanie pozostaje to samo: trzymać wodę po właściwej stronie.

Wał przeciwpowodziowy Fordon to nie tylko element krajobrazu — to codzienna infrastruktura bezpieczeństwa. A przetarg na utrzymanie oznacza jedno: w najbliższym czasie zobaczymy na koronie więcej ludzi z narzędziami niż biegaczy z słuchawkami, i dobrze, bo to inwestycja w spokój mieszkańców nadrzecznych ulic.

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama