W najbliższych dniach na ulice Bydgoszczy wraca miejski rower w nowej odsłonie: 70 stacji, 610 standardowych jednośladów i 140 z napędem elektrycznym. System poprowadzi konsorcjum Orange Polska S.A. i ROOVEE S.A., a pierwsze 20 minut jazdy rowerem standardowym będzie bezpłatne.
Bydgoszcz dostaje odświeżony system miejskich rowerów: przez cztery sezony — 2026–2029 — dostępnych będzie 70 stacji i flota 750 pojazdów (w tym 140 ze wspomaganiem elektrycznym). Uruchomienie zapowiedziano „w najbliższych dniach”, najpierw w formule testowej, a cały sezon ma wystartować przed terminem wynikającym z umowy.
Większość stacji wraca w dotychczasowe miejsca, ale sieć uzupełniono o 11 nowych punktów. Nowe totemy stanęły m.in. przy skrzyżowaniach: św. M. Kolbego/Rekinowa, św. M. Kolbego/Dolna Waleniowa, Bohaterów Kragujewca/Dunikowskiego oraz Gen. W. Andersa/N. Gieryna. Stacje pojawiły się też na Osowej Górze, co domyka sieć na zachodnich osiedlach.
Nowe jednoślady wyposażono w lokalizatory GPS oraz wbudowany mechanizm blokowania — to znaczy, że zabezpieczenie działa w samym rowerze, bez klasycznych stojaków na zatrzask. Do dyspozycji jest 610 rowerów standardowych i 140 e-bike’ów. Dla roweru klasycznego pierwsze 20 minut przejazdu będzie darmowe, a system przewiduje trzy taryfy turystyczne i cztery abonamenty. Szczegóły opłat dla obu typów rowerów będą dostępne w regulaminie po aktualizacji.
Aby skorzystać z systemu, trzeba założyć konto w aplikacji mobilnej albo na stronie Bydgoskiego Roweru Aglomeracyjnego. Wymagana jest opłata inicjalna 10 zł — te środki zasilą saldo i można je wykorzystać na przejazdy, z możliwością zwrotu niewykorzystanej kwoty. Instrukcja obsługi i zaktualizowany regulamin pojawią się na oficjalnej stronie BRA.
Za działanie systemu odpowiada konsorcjum Orange Polska S.A. oraz ROOVEE Spółka Akcyjna. Wykonawca kończy prace w terenie — stacje mają już totemy i tablice informacyjne, a przed pełnym uruchomieniem pozostaje doposażenie w rowery. Zapowiedziano, że system ruszy testowo „w najbliższych dniach”, a tegoroczny sezon wystartuje szybciej, niż zapisano w umowie.
Ścieżka do podpisania umowy była długa. Po rozstrzygnięciu przetargu do Krajowej Izby Odwoławczej — organu przy Urzędzie Zamówień Publicznych — wpłynęły dwa odwołania. Jedno dotyczyło żądania ujawnienia dokumentów zastrzeżonych jako tajemnica przedsiębiorstwa, złożonych przy wyjaśnianiu „rażąco niskiej ceny”. Miasto zabezpieczyło na projekt 16,5 mln zł, a najkorzystniejsza oferta wyniosła 10,8 mln zł, co wymagało weryfikacji. Drugie odwołanie złożyła firma z kolejnego miejsca w rankingu ofert. Oba rozstrzygnięcia KIO były korzystne dla zamawiającego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze