Noc z 5 na 6 maja przyniesie maksimum roju eta‑Akwarydów nad Polską. Najwięcej meteorów pojawi się tuż przed świtem, ale jasny Księżyc wytnie z nieba słabsze zjawiska.
Na niebie znów zrobi się ruch — i to szybki. W noc z 5 na 6 maja aktywność roju meteorów eta‑Akwarydy osiągnie maksimum nad Polską. Najlepszy moment wypada przed świtem 6 maja, mniej więcej godzinę przed początkiem świtu cywilnego, gdy radiant wznosi się najwyżej, a tło nieba pozostaje jeszcze ciemne.
Radiant roju leży w gwiazdozbiorze Wodnika, bardzo nisko nad wschodnim i południowo‑wschodnim horyzontem. Z Polski jego wysokość to raptem około 7° na północy kraju i maksymalnie 11° na południu. Tak niskie położenie ogranicza liczbę dostrzegalnych śladów, a okno obserwacyjne szybko się zamyka wraz z narastającym brzaskiem.
Teoretycznie eta‑Akwarydy mogą dać ZHR ≈ 50 meteorów na godzinę, ale praktyka tej nocy będzie skromniejsza. Przy niskim radiancie i jasnym Księżycu obserwatorzy mogą liczyć na około 12 zjawisk w ciągu godziny. Faza Księżyca sięga około 83% — krótko po pełni — więc rozświetlone niebo „gubi” słabsze meteory. To pierwsze wyraźniejsze ożywienie aktywności meteorowej od styczniowych Kwadrantydów, ale warunki nie będą im dorównywać.
Wzroku nie warto kierować wprost na Wodnika. Zdecydowanie lepiej szukać meteorów w obszarach oddalonych o 60–90° od radiantu, czyli praktycznie w kierunku północnym lub północno‑zachodnim. Unikaj strefy nieba zajętej przez Księżyc — tej nocy będzie dominował w sektorze południowo‑zachodnim i zachodnim. To okno liczy zaledwie kilkadziesiąt minut — wybrany kierunek patrzenia robi różnicę.
Eta‑Akwarydy to pył pochodzący z komety 1P/Halley. Drobiny, wpadając w atmosferę z dużą prędkością, zostawiają szybkie, nierzadko dłuższe ślady. Z tą samą kometą związany jest też jesienny rój Orionidów — drugi moment w roku, gdy możemy obserwować materiał z najbardziej znanej komety Układu Słonecznego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze