Dziś 5-letnia Zosia, która 5 czerwca spadła z 11. piętra we Włocławku, została przeniesiona w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr Antoniego Jurasza w Bydgoszczy na oddział chirurgii dziecięcej. Jak informuje TVP3 Bydgoszcz, jej stan pozostaje ciężki, ale stabilny.
Bydgoszcz jest teraz miejscem, gdzie toczy się walka o zdrowie dziewczynki – w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr Antoniego Jurasza lekarze prowadzą dalsze leczenie. Zofia trafiła na oddział chirurgii dziecięcej, co oznacza zmianę etapu opieki po pobycie na intensywnej terapii. Personel medyczny utrzymuje, że stan dziecka jest ciężki, jednak stabilny, a więc monitorowany z godziny na godzinę. To najważniejsza dzisiejsza wiadomość dla wszystkich śledzących sprawę.
Informacja o przeniesieniu zapadła 26 czerwca 2026. Dziewczynka wcześniej przebywała na oddziale intensywnej terapii dziecięcej, dokąd trafiła po dramatycznym wypadku. W praktyce oznacza to, że kluczowe parametry życiowe utrzymują się stabilnie, a zespół chirurgiczny może prowadzić leczenie urazów i dalszą diagnostykę. Rzeczniczka prasowa szpitala, Marta Laska, potwierdziła zmianę oddziału i wskazała, że stan pacjentki nie uległ nagłemu pogorszeniu ani poprawie – pozostaje ciężki, ale stabilny.
Równolegle, w sprawie dorosłych zapadły już decyzje sądów, które nadają dalszy bieg postępowaniu. Ten wątek budzi kolejne pytania i emocje wokół tragedii.
Do wypadku doszło 5 czerwca około godziny 10.00 na osiedlu Południe we Włocławku. Z okna mieszkania na 11. piętrze spadła 5‑letnia dziewczynka. Służby dotarły na miejsce szybko, a śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował dziecko do Bydgoszczy. Lekarze od początku mówili o licznych złamaniach i wstrząsie pourazowym – urazach stanowiących bezpośrednie zagrożenie życia.
Z ustaleń Prokuratury Okręgowej we Włocławku wynika, że w chwili zdarzenia w mieszkaniu była 21‑letnia matka dziewczynki. Śledczy wskazują, że kobieta spała i była pod wpływem alkoholu oraz marihuany; badania wykazały 0,52 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu krótko po 10.00 i 0,55 mg/l o 10:34. Usłyszała zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Według prokuratury przyznała się do zarzutów i złożyła obszerne wyjaśnienia w obecności obrońcy.
Prokurator wystąpił o tymczasowy areszt na trzy miesiące, jednak Sąd Rejonowy we Włocławku nie uwzględnił wniosku. Na skutek zażalenia śledczych sprawę rozpoznał Sąd Okręgowy we Włocławku i zmienił poprzednie postanowienie: zastosowano dozór policji wobec podejrzanej oraz zakaz zbliżania się do świadka na odległość 50 metrów i zakaz kontaktowania się z nią.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze