Popcorn, ciemna sala i kadry z „Czarnych chmur” — tak w Szkole Podstawowej nr 32 wystartowała wędrująca wystawa „Leonard Pietraszak. Bydgoszczanin z ekranu”. W najbliższych tygodniach ekspozycja odwiedzi kolejne placówki.
W Szkole Podstawowej nr 32 w Bydgoszczy nauczyciele urządzili małe kino. Uczniowie dostali popcorn, a na ekranie poszedł pierwszy odcinek „Czarnych chmur”. W tym klimacie ruszyła wystawa „Leonard Pietraszak. Bydgoszczanin z ekranu”, przygotowana przez Muzeum Kanału Bydgoskiego im. Sebastiana Malinowskiego. A to dopiero początek trasy — co tydzień ekspozycja ma stawać w innej szkole.
Kurator pokazał Pietraszaka przez obrazy i wspomnienia: fotografie rodzinne, ujęcia z planów filmowych, a także kadry dokumentujące miejskie upamiętnienia. Na planszach są m.in. zdjęcia Roberta Sawickiego, które pokazują, jak miasto oddało hołd aktorowi — bez patosu, za to w detalach, które każdy kojarzy z codziennych spacerów.
— Chcieliśmy, żeby młodzi Bydgoszczanie poznali tak wybitną postać — mówi Tomasz Izajasz, kustosz Muzeum Kanału Bydgoskiego im. Sebastiana Malinowskiego. Starsze pokolenia pamiętają role Leonarda Pietraszaka, młodsze kojarzą je słabiej. Wystawa składa te światy w całość i wpisuje się w trwający Rok Leonarda Pietraszaka.
Ekspozycja akcentuje również lokalny wątek: Pietraszak to Honorowy Obywatel Bydgoszczy. Zestawienie rodzinnych kadrów i fotosów z planów filmowych pozwala zobaczyć aktora jednocześnie „z ekranu” i „z domu”. Ten kontrast działa lepiej niż długa notka biograficzna.
Plan jest prosty i konkretny: do końca roku szkolnego wystawa trafi do Technikum Gastronomiczno–Hotelarskiego oraz do Zespołu Szkół nr 6 — poinformowała Renata Moroz–Langowska z muzeum. Po wakacjach ekspozycja pojawi się kolejno w XI LO, SP nr 30 oraz w I LO. Taki rytm podróży sprawi, że uczniowie z różnych części miasta zobaczą te same plansze i filmy, a rozmowa o kinie rozleje się po klasach jak fala.
Organizatorzy w SP nr 32 postawili na proste środki, które działają: zaciemniona sala, projektor i zapach świeżego popcornu. Wspólna projekcja pierwszego odcinka „Czarnych chmur” zadziałała jak klucz — otworzyła drogę do pytań o role, w których Pietraszak zostawił ślad i o to, jak wyglądała praca aktora, którego nazwisko wraca tu na fotografiach i planszach.
Ta wystawa o Leonardzie Pietraszaku w Bydgoszczy jest przede wszystkim narzędziem do rozmowy. Zamiast wykładu — obrazy. Zamiast dat — sceny, które pamiętają rodzice i dziadkowie. Dzięki temu szkolne spotkania mają szansę stać się pretekstem do międzypokoleniowych historii przy domowym stole.
Trasa dopiero się rozkręca. W czerwcu ekspozycja zamelduje się jeszcze w dwóch placówkach, a po letniej przerwie wróci do liceów i podstawówki z listy. To zamknięty obieg — szkoła po szkole — który bez zbędnych fajerwerków robi najważniejsze: przybliża uczniom postać aktora, którego nazwisko widzą dziś nie tylko w napisach końcowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze