11 tysięcy nowych lamp LED, 387 kilometrów nowych linii i mniej rachunków o 7,7 mln zł rocznie. Bydgoszcz rusza z największą modernizacją oświetlenia w historii miasta.
To największy taki projekt w mieście — i to liczony w latach oraz złotówkach. Wymiana oświetlenia w Bydgoszczy kosztować ma ponad 200 mln zł i zmieni sposób, w jaki płacimy za światło na ulicach. Mniej energii, niższe utrzymanie, dłuższa gwarancja. Konkret.
Za modernizację odpowiada Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. Miasto składa finansowanie z dwóch źródeł: instrument ELENA, który zapewnia 90% dofinansowania prac projektowych (przygotowany przez Europejski Bank Inwestycyjny, współfinansowany z programu Horyzont 2020), oraz preferencyjna pożyczka z Krajowego Planu Odbudowy na roboty w terenie.
Umowy na dokumentację podpisano w ubiegłym roku, a zakończenie projektów zaplanowano na połowa 2026 roku. Jeszcze w tym samym roku na wielu ulicach pojawią się ekipy z nowymi słupami, szafami i sterowaniem — to etap układania przewodów i stawiania latarni.
Skala robi wrażenie. Miasto zakłada budowę około 11 tysięcy nowych punktów świetlnych LED w miejsce opraw należących dziś do spółki Enea. To nie tylko lampy — w pakiecie są kable, szafy, słupy i oprawy.
Do tego powstanie 387 km nowych linii zasilających oraz około ok. 20 punktów zasilania z inteligentnym systemem sterowania. Ten system pozwoli m.in. ograniczać moc w nocnych godzinach, co przyniesie kolejne oszczędności bez gaszenia ulic.
Audyt energetyczny policzył to wprost: koszty zakupu energii dla oświetlenia ulicznego spadną o 68%. Różnica wychodzi też w utrzymaniu. Utrzymanie jednego punktu świetlnego należącego do Miasta to 100,47 zł rocznie, a punktu w zarządzie ENEA Oświetlenie — 306,24 zł.
Wynik po zsumowaniu? Likwidacja pojedynczego punktu Enea i zastąpienie go miejskim LED-em daje rocznie 676,30 zł oszczędności. Przy skali modernizacji to około ok. 7,7 mln zł mniej z budżetu w każdym roku. Zwrot całej inwestycji nastąpi po 9–10 lat, a po spłacie preferencyjnej pożyczki te pieniądze zostaną w kasie miasta — na sprawy, które widzimy na co dzień.
Nowa infrastruktura będzie objęta 10‑letnią gwarancją wykonawcy. To znaczy: naprawy w tym czasie lecą z gwarancji, nie z miejskiej kasy. I o to chodzi.
Efekt dla bydgoszczan? Jaśniejsze, równiej doświetlone ulice i realne oszczędności w budżecie miasta. A pierwsze prace zobaczymy w 2026 roku — na wielu ulicach jednocześnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze