W Buszkowie pod Łabiszynem garaż stanął w ogniu, a płomienie wdarły się na dom; poparzony został mężczyzna. Jak informuje Gazeta Pomorska, zgłoszenie napłynęło po godzinie 16.
W Buszkowie ogień najpierw zajął garaż, a potem wspiął się na ścianę stojącego obok domu. Z chwili na chwilę było go więcej — dach garażu był już strawiony, gdy na miejsce dotarli strażacy. Ten przebieg zdarzeń przekazał st. kpt. Łukasz Adamowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie. To był krótki dystans między budynkami, ale wystarczył, by płomienie znalazły drogę na część mieszkalną.
Zgłoszenie o pożarze budynku jednorodzinnego w Buszkowie wpłynęło po godzinie 16. Gdy zastępy dojechały, płonął już garaż, a ogień przechodził na dom. W praktyce oznaczało to walkę o ograniczenie rozprzestrzeniania się płomieni i zabezpieczenie dachu mieszkalnej części posesji. Minuty robiły różnicę — strefa pożaru zmieniała się szybko, a zadaniem strażaków było przeciąć ten łańcuch zdarzeń jak najszybciej.
Na podwórzu były dwie osoby. Kobieta wyszła z domu o własnych siłach. Mężczyzna próbował wyprowadzić samochód z płonącego garażu i dopiął swego — auto udało się ocalić. Zapłacił jednak zdrowiem: doznał oparzeń. Na miejscu pojawił się zespół ratownictwa medycznego, który udzielił mu pierwszej pomocy. Poszkodowany odmówił przewiezienia do szpitala — decyzję podjął po zaopatrzeniu przez medyków.
Wstępne szacunki mówią o 150 tysiącach złotych strat. To kwota, która oddaje skalę zniszczeń w garażu i uszkodzenia w części mieszkalnej. Choć samochód udało się uratować, ogień i wysoka temperatura zdążyły wyrządzić szkody, których naprawa potrwa.
W Łabiszynie doszło też do innego, tragicznego zdarzenia: w pożarze w jednym z bloków zmarła jedna osoba, a kolejna została poszkodowana; strażacy ewakuowali mieszkańców budynku. Te dwa wydarzenia pokazują, jak szybko ogień zmienia bieg codzienności — od akcji ratowania auta po ewakuację całego bloku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze