Miasto ogłosiło międzynarodowy konkurs na rzeźbę dla Placu Wolności. W sieci już krążą propozycje — od Paderewskiego po lustrzane „Skrzydła Wolności”.
Na Placu Wolności w Bydgoszczy znów ma stanąć pomnik — tym razem wyłoniony w konkursie. To przestrzeń z trudną warstwą pamięci: po wojnie pojawił się tu obelisk wdzięczności dla Armii Czerwonej, a w czasach zaborów stał konny monument cesarza Wilhelma I. Ostatni Pomnik Wolności został rozebrany, a o nowej formie zdecyduje konkursowe jury i ostatecznie miejscy radni.
Miasto uruchomiło międzynarodowy nabór bez narzuconej formy — liczy się idea i relacja z miejscem. Procedura podzielona jest na dwa równe odcinki: najpierw przez 20 tygodni komisja odpowiada na pytania i wybiera zespoły lub autorów do drugiego etapu, a potem dopuszczeni twórcy mają kolejne 20 tygodni na złożenie koncepcji z makietą i opisem. „Komisja oczekuje czegoś wyjątkowego” — mówi prof. Dariusz Markowski, przewodniczący komisji konkursowej. W ocenie ważne będą walory artystyczne, symboliczne i tożsamościowe, a także kontekst miejsca — jak projekt „zagra” obok Fontanna Potop. To właśnie tu powstanie nowa realizacja, jeśli zwycięska praca uzyska akceptację radnych.
W debacie publicznej wróciła postać Ignacy Jan Paderewski. Podczas sesji rady miasta dr Sławomir Łaniecki z UKW, prezes Fundacji Dziedzictwa Ignacego Jana Paderewskiego, przekonywał, że pianista i mąż stanu zasługuje na upamiętnienie w centrum, choć w Bydgoszczy nigdy nie był — jego rola w odzyskaniu niepodległości była znacząca i jednocząca.
Swoje stanowisko ogłosił także Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Bydgoszcz. Środowisko kombatanckie widzi w konkursie szansę na reprezentacyjny monument poświęcony AK — jedynej tak dużej formacji podziemnej w okupowanej Europie — przypominający o Polskim Państwie Podziemnym, działaniach dywersyjnych, Akcji „Burza” i Powstaniu Warszawskim.
Wśród propozycji pojawiły się także pomniki dowódców z lat 1918–1920. Wskazywano Józefa Hallera, dowódcę Błękitnej Armii, oraz Józefa Dowbor-Muśnickiego, który 22 stycznia 1920 roku wkroczył do Bydgoszczy na czele polskich oddziałów, domykając proces przyłączenia miasta do odrodzonej Rzeczypospolitej.
Do obiegu wróciła też „bydgoska Nike” — idea smukłej bogini zwycięstwa upamiętniającej walkę miasta w latach 1939–1945. Jej historyczny projekt autorstwa Wacława Kowalika, wysoki na 23 metry i znany ze znaczka pocztowego, nigdy nie wyszedł poza wizualizacje. W mediach społecznościowych zapytała o niego społecz-niczka i fotografka Agnieszka Kanigowska, sugerując, by sięgnąć po własny, niewykorzystany symbol zamiast szukać nowej formy.
Historyczny trop wzmocnił bydgoski fotografik i społecznik Mariusz Ręgiel: zaproponował obelisk upamiętniający traktaty welawsko-bydgoskie, podpisane 6 listopada 1657 roku na Starym Rynku. Reakcje w komentarzach były jednak chłodne — przypominano, że układ dawał Prusom Książęcym prawo do suwerenności, choć jednocześnie zyskiwano sojusznika przeciw Szwedom.
Jeszcze inaczej myślą zwolennicy „żywego pomnika”. Na Forum Bydgoszczan pojawiła się koncepcja przeniesienia starego, historycznego dębu — drzewa kolidującego z jakąś inwestycją — właśnie na Plac Wolności. Miałby symbolizować trwanie i zakorzenienie, a przy tym stać się manifestem troski o zieleń.
Są też propozycje o bardziej współczesnym charakterze. Adam Goździewski widzi tu klasycznego wojownika — husarz jako czytelny symbol odwagi i zwycięstwa — albo interaktywną instalację Skrzydła Wolności: dwie stalowe, lustrzane formy, między którymi można stanąć „po zdjęcie ze skrzydłami”. Inspiracją jest słynna „Fasolka” z Chicago, która codziennie przyciąga ludzi odbiciem miasta w swojej powierzchni.
Konkurs na nowy Pomnik Wolności w Bydgoszczy jest otwarty — w pierwszym etapie zgłaszający mogą zadawać pytania, a komisja wybierze autorów do finału. W drugim etapie przewidziano opracowanie pełnej koncepcji z makietą i opisem w terminie kolejnych 20 tygodni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze