Pukają do drzwi i żądają „sprawdzenia instalacji”, czasem proszą o dane z licznika. W poniedziałek, 15 czerwca, jak informuje TVP3 Bydgoszcz, Urząd Regulacji Energetyki ostrzegł przed podszywającymi się pod kontrolerów fotowoltaiki.
W Bydgoszczy i okolicach pojawiają się osoby, które przedstawiają się jako kontrolerzy fotowoltaiki i próbują wejść na posesje. Chcą zobaczyć instalację, a przy okazji zebrać dane techniczne lub osobowe. Urząd Regulacji Energetyki przypomina 15 czerwca 2026, że nie prowadzi takich wizyt i że to nie jego pracownicy pukają do mieszkańców.
Legalną kontrolę instalacji prosumenckiej może przeprowadzić wyłącznie operator systemu dystrybucyjnego — czyli firma, która dostarcza prąd na danym obszarze. Działa na podstawie koncesji i widnieje w rejestrze URE. Gdy pod bramą stoi ktoś spoza tej struktury, to znak, że coś jest nie tak. I to wystarczy, by powiedzieć „nie”.
Prawidłowa kontrola ma kilka obowiązkowych cech: przychodzą co najmniej dwie osoby, każda z nich pokazuje legitymację służbową i imienne upoważnienie, a w dokumentach widnieje nazwa konkretnego operatora. Jeśli brakuje choć jednego z tych elementów, wizyta nie spełnia standardów. I powinna zakończyć się przy furtce.
Oszustwo łatwo rozpoznać także po zachowaniu. Nieproszone wejście na teren, nacisk na szybkie udostępnienie danych, niejasne „zlecenie” bez wskazania firmy — to zestaw czerwonych lampek. Za chwilę podajemy nazwę, którą przestępcy wykorzystują najczęściej.
W zgłoszeniach przewija się określenie Agencja Kontroli Sieci Przesyłowych. Takiej instytucji nie ma w rejestrach i nie posiada żadnych uprawnień. Polskie Sieci Elektroenergetyczne podkreślają, że nie mają z nią nic wspólnego i nie kontrolują domowych instalacji. Sama powołująca się na tę nazwę osoba nie staje się przez to wiarygodna — to tylko etykietka, która ma uśpić czujność.
Najpierw poproś o imienne upoważnienie i legitymację, a następnie zweryfikuj firmę w oficjalnym rejestrze URE. Nie udostępniaj żadnych danych do czasu potwierdzenia tożsamości i celu wizyty. W razie wątpliwości po prostu nie wpuszczaj takiej ekipy — to prosta zasada, która chroni instalację i dom.
Popularność odnawialnych źródeł energii rośnie również w przestrzeni sakralnej. Bydgoska Bazylika zainstalowała panele fotowoltaiczne oraz układ gruntowych pomp ciepła — odwiertów jest ponad sto, a głębokość sięga nawet 100 metrów. Po zakończeniu termomodernizacji świątynia ma pokrywać 83 proc. swojego zapotrzebowania energetycznego z własnych źródeł. Im więcej takich instalacji w mieście, tym częściej właściciele mogą stać się celem naciągaczy — i tym ważniejsza jest szybka, rzeczowa weryfikacja „kontroli”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze