Murawa zamiast trybun i skupienie zamiast euforii — jak informuje Super Express, w poniedziałek 25 maja na stadionie Zawiszy szukano zgubionej obrączki. Do działań weszło Stowarzyszenie Historyczno-Archeologiczne „Bractwo”.
Na murawie stadionu im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Bydgoszczy, jeszcze niedawno pełnej konfetti i śladów po świętowaniu awansu, pojawili się poszukiwacze z latarkami i sprzętem. Cel był bardzo konkretny: odnaleźć obrączkę żałobną jednego z członków sztabu Zawiszy, która zniknęła podczas fety po wejściu klubu do 2. Betclic Ligi.
Akcję w poniedziałkowy wieczór, 25 maja, zorganizowało Stowarzyszenie Historyczno-Archeologiczne „Bractwo”. Jak podkreślono, działania podjęto na prośbę Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, a konkretnie prezesa Krzysztofa Bessa. Poszukiwacze weszli na trawę ze specjalistycznym wyposażeniem i przeszukiwali pas po pasie sektory, w których mogła zsunąć się biżuteria.
Dla klubowej społeczności to nie była „zwykła zguba”. Symboliczny pierścień nosił ładunek emocji, więc każde piknięcie urządzenia i każdy błysk metalu w świetle latarek zatrzymywały wszystkich w pół kroku. „Bractwo — tam, gdzie pasja, historia i pomoc spotykają się w praktyce” — przypomnieli członkowie stowarzyszenia w swoich kanałach.
Feta po awansie dała kibicom radość, ale zostawiła też ślad w postaci tej jednej, ważnej sprawy do załatwienia. Gdy emocje na trybunach opadły, na pierwszym planie znalazła się cierpliwość i metodyczne przeczesywanie murawy.
Dla „Bractwa” podobne działania to chleb powszedni. W maju 2023 roku grupa wspierała leśników z Nadleśnictwa Bydgoszcz w usuwaniu z dróg leśnych niebezpiecznych „pułapek” z gwoździami. W trakcie prac w Żółwinie poszukiwacze natrafili na drobne pamiątki z czasów II wojny — monety, spinki do włosów — a przede wszystkim na złotą obrączkę. Jak się okazało, leśniczy Adam Kata zgubił ją tam 23 lata wcześniej. „Po 23 latach, zguba powróciła do właściciela” — relacjonowało wówczas stowarzyszenie.
Ta historia pokazuje, że cierpliwość i precyzja mają sens, nawet jeśli rezultat nie przychodzi od razu. Właśnie ten upór w działaniu sprawił, że „Bractwo” zyskało renomę ekipy, którą dzwoni się, gdy sprawa wydaje się niemal beznadziejna.
Wspólnota wokół Zawiszy zna smak wielkich emocji sportowych, ale i mobilizacji „po godzinach”. Tym razem kibice i klubowe zaplecze patrzyli na boisko inaczej niż zwykle — z nadzieją, że między źdźbłami trawy błysnie cienka, złota obręcz. A jeśli ktoś pyta, skąd ten spokój w działaniu, odpowiedź jest prosta: na tym obiekcie wielokrotnie odwracano wyniki w końcówce. Tu także szukano do ostatniej chwili.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze