Trzy uderzenia, a potem cisza jak oddech po finiszu maratonu. 12 czerwca w Centrum Onkologii w Bydgoszczy po raz pierwszy zabrzmiał Dzwon Nadziei — znak końca leczenia systemowego i początku nowego etapu.
W holu Centrum Onkologii w Bydgoszczy stanął Dzwon Nadziei, a jego pierwszy dźwięk rozległ się w piątek, 12 czerwca. Przy dzwonie zawisła tabliczka z krótkim przesłaniem dla tych, którzy kończą terapię. Jedno zdanie wybrzmiało najmocniej: „Dziś kończę leczenie systemowe. Zaczynam moje nowe życie.”.
Pomysł wyszedł od pacjentek. Joanna Michalska poprosiła mgr Zofię Jędrusik, Kierownik Opieki Medycznej Ambulatorium Chemioterapii, o stworzenie miejsca, w którym można symbolicznie zakończyć leczenie. Z podobną prośbą zwróciła się też Patrycja Kubiak. Zespół ambulatorium — przyzwyczajony do słuchania potrzeb chorych — podjął temat i doprowadził go do finału. To właśnie tu, podczas wielogodzinnych wlewów, pacjenci uczą się odpornych rytuałów: rozmów, małych kroków, trzymania się codzienności.
W uroczystości uczestniczyli pacjenci z rodzinami, lekarze, pielęgniarki, psychologowie i dyrekcja z dyrektorem, prof. Januszem Kowalewskim, na czele. W dzwon uderzyły trzy razy Joanna Michalska i Patrycja Kubiak — zamykając etap setek godzin terapii, decyzji i czekania. „To symbol nowej drogi, nowego życia” — powiedziała Patrycja Kubiak.
Patrycja przeszła 4 cykle tzw. „czerwonej” i 12 „białej” chemioterapii. Ma 36 lat i mówi wprost: „Głowa jest najważniejsza”. Zaznacza, że wsparcie bliskich i zespołu szpitala niosło ją przez najtrudniejsze momenty. Krótko i bardzo konkretnie: „Człowiek czuł, że nie jest sam”.
Dr Bożena Kawiecka-Dziembowska, psycholog, psychoonkolog i koordynator Zakładu Psychologii Klinicznej, zwróciła uwagę na wagę rytuału w zdrowieniu. „Takie symbole dają poczucie sprawczości” — podkreśliła, dodając, że pozwalają celebrować ważny moment i wzmacniają nadzieję tych, którzy jeszcze są w trakcie leczenia. Idea dzwonów narodziła się w Stanach Zjednoczonych w latach 90., a dziś towarzyszy pacjentom w wielu ośrodkach onkologicznych.
Po pierwszym dźwięku dyrektor prof. Janusz Kowalewski wręczył Joannie Michalskiej i Patrycji Kubiak kwiaty — za odwagę i determinację, które stają się czytelnym znakiem dla innych. Słowa uznania trafiły też do mgr Zofii Jędrusik i całego zespołu Ambulatorium Chemioterapii za otwartość i stworzenie miejsca, do którego będzie można wracać z uśmiechem, a nie tylko z wynikiem badań.
Co to zmienia dla chorych i ich bliskich? Jest punkt, do którego można dojść i zatrzymać się na chwilę, by usłyszeć coś innego niż odgłos pomp i monitorów. Dla wielu to krok, który porządkuje długą drogę leczenia i pozwala ją nazwać po imieniu — zakończoną.
Dzwon Nadziei ma brzmieć często. Każdy jego dźwięk to konkret: zakończona terapia, kolejny pacjent wychodzący z ambulatorium lżejszym krokiem, następny „nowy początek”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze