Na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy padły dwa rekordy mityngu, a trybuny niosły biegaczy do świetnych wyników. W piątek 29 maja światowa lekkoatletyka znów była tu na wyciągnięcie ręki.
Głośny doping pod dachem głównej trybuny, szmer przy starcie i ten moment, gdy zegar zatrzymuje się na nowym rekordzie. Na stadionie Zawiszy podczas 8. Memoriału Ireny Szewińskiej kibice dostali widowisko z najwyższej półki — z dwoma poprawionymi „żyletami” mityngu i kilkoma najlepszymi w tym roku wynikami Polaków. Zawody odbyły się w piątek, 29 maja.
Najpierw płotki. W pierwszym półfinale na 110 m przez płotki Kendry Menedez z Kuby pomknął na metę w 13,07 s, ścinając rekord imprezy. W finale zwyciężył już Amerykanin Jamal Britt — zatrzymał zegar na 13,10 s. Na okrążeniu też było szybko. Holender Jonas Phijffers przepisał tabelę rekordów mityngu na 45,04 s, domykając wieczór sprinterskim finiszem na 400 m.
Najmocniejszy aplauz wieczoru zebrała Natalia Bukowiecka — bieg 400 m kobiet to wizytówka bydgoskiego memoriału. Polka wygrała w 50,12 s i podkreśliła, że to solidne wejście w sezon. Publiczność dała jej prawdziwy tunel dźwięku na prostej finiszowej. Taki hałas pomaga bardziej, niż się wydaje.
Dominik Kopeć znów był szybki i skuteczny. Wygrał 100 m w 10,08, zbliżając się do rekordu mityngu (10,03). Krótki sprint, długa radość — to był jego najlepszy czas w tym roku. Na płotkach pań Pia Skrzyszowska uzyskała 12,67 s i zajęła drugie miejsce, ulegając Węgierce Luce Kozák, która pobiła rekord kraju wynikiem 12,66 s.
Nie wszystko ułożyło się po myśli Jakuba Szymańskiego. Złoty medalista halowych MŚ w Toruniu zahaczył jeden z płotków i odpadł w półfinale, notując 13,67 s oraz piąte miejsce w serii. W finale pobiegł Damian Czykier — ukończył na siódmym miejscu z 13,46 s. A to nie był jedyny mocny akcent wieczoru, bo kibice zobaczyli też techniczne konkurencje na wysokim poziomie.
W skoku o tyczce poprzeczka nie drgnęła powyżej 5,72 m. Tę wysokość zaliczył zwycięski Holender Menno Vloon, a Piotr Lisek podzielił drugie miejsce z Pedro Buaro. Wysoko skakał też zawodnik Zawiszy — Mateusz Kołodziejski zdobył drugą lokatę z 2,20 m (najlepszy wynik w sezonie), przegrywając z Meksykaninem Erikiem Portillo, który pokonał 2,24 m.
Były też oszczepy. Wieloboistka Adrianna Sułek-Schubert z klubu Brda Bydgoszcz dorzuciła 37,39 m. Na podium wskoczyła Małgorzata Maślak-Gugla z 58,71 m, a wracająca do startów Maria Andrejczyk zakończyła konkurs na czwartym miejscu z 58,36 m. Na 1500 m błyszczała Klaudia Kazimierska — samotnie odjechała rywalkom i wygrała w 3:59,59. Rekord Polski Weroniki Lizakowskiej (3:57,31) został jednak bezpieczny; prowadzący zawody z mikrofonem Adam Kszczot oceniał, że bieg nie został idealnie poprowadzony przez pacemakerkę.
Ta impreza to nie tylko ściganie. To także żywa lekcja historii o siedmiokrotnej medalistce olimpijskiej i honorowej obywatelce miasta — Irenie Szewińskiej. W 1976 roku na tutejszej bieżni pobiła rekord świata na 400 m, a jej podpis trafił do Bydgoskiej Alei Autografów. Po zakończeniu kariery często wracała na Zawiszę przy okazji mityngów; zmarła w 2018 roku. W trakcie zawodów można było obejrzeć pamiątki po królowej polskiej lekkiej atletyki: albumy, książki i prasowe wycinki.
Program memoriału był gęsty i równy dla obu płci — w sumie 14 konkurencji. Panie startowały na 400, 800 i 1500 m, na 100 i 400 m przez płotki oraz w rzucie oszczepem. Panowie biegali na 400, 800 i 1500 m, na 110 i 400 m przez płotki, skakali o tyczce i wzwyż oraz rzucali oszczepem. To właśnie tu — na tartanie za trybuną „A” — światowa lekkoatletyka spotyka się z lokalnym dopingiem, który potrafi dodać tych brakujących setnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze