W trzy godziny, cztery zatrzymania. Bydgoszcz ponownie znalazła się na celowniku policji w ramach wojewódzkiej akcji "Trzeźwy poranek i trzeźwa autostrada". I choć funkcjonariusze skutecznie eliminują z ruchu osoby pod wpływem alkoholu, dane wciąż nie napawają optymizmem. Przeraża fakt, że mimo regularnych kontroli, kierowcy nadal decydują się na jazdę po alkoholu. Trudno nie zapytać: co jeszcze musi się wydarzyć, by świadomość realnych zagrożeń wreszcie się zmieniła?
Cztery przypadki w trzy godziny. Tylko w powiecie bydgoskim
W poniedziałek, 12 maja 2025 roku, w godzinach 6:00–9:00, policjanci bydgoskiej "drogówki" wraz z funkcjonariuszami z podległych komisariatów przeprowadzili 543 kontrole trzeźwości. W efekcie zatrzymali czterech kierowców, którzy prowadzili pojazdy pod wpływem alkoholu. Wszystkim zatrzymano prawo jazdy. To jednak dopiero początek konsekwencji prawnych.
Tego samego poranka, ale już w skali całego województwa kujawsko-pomorskiego, skontrolowano aż 15 873 kierowców. Ujawniono 39 przypadków jazdy "na podwójnym gazie", w tym 13 kierowców w stanie nietrzeźwości, 21 po użyciu alkoholu oraz pięciu rowerzystów, którzy również byli pod wpływem. 15 ujawnionych przypadków dotyczyło kierowców na autostradzie A1.
Jak komentują policjanci, cel akcji jest prosty: eliminacja z ruchu kierowców, którzy stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia innych. Dziś jednak coraz częściej pada pytanie: czy to wystarczy?
Czy czas zaostrzyć kary?
W redakcji regularnie śledzimy podobne akcje i popieramy ich konsekwentne prowadzenie. To słuszna droga. Przeraża nas jednak brak zmiany społecznej świadomości. Kierowcy wsiadający "po kielichu" nie są "nieuważni" – są zwyczajnie niebezpieczni. I choć słowo "bandyta" brzmi ostro, coraz częściej pojawia się w komentarzach mieszkańców. Może nadszedł czas, by zaciekawić się nie tylko kontrolami, ale i skutecznością kar. Czy to wystarczające odstraszacze?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze