Rosnąca gotowość do inwestowania wśród lokalnych firm nie idzie w parze z rzeczywistością finansową. Przedsiębiorcy z Bydgoszczy i regionu coraz częściej deklarują chęć rozwoju, ale na przeszkodzie stoją im zatory płatnicze i rosnące zaległości kontrahentów. W tle mamy paradoks: firmy chcą działać, ale nie mają czym.
W 2025 roku 45% firm w Polsce planuje inwestycje w rozwój. To znaczący wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, gdy odsetek ten wynosił zaledwie 30%. W regionie kujawsko-pomorskim – zwłaszcza w sektorze usług i produkcji – trend ten jest równie silny. Na tym tle wyróżnia się Bydgoszcz, w której lokalne firmy z branży IT, logistyki czy przetwórstwa deklarują konkretne plany modernizacji, automatyzacji i rozwoju oferty.
Większość przedsiębiorców (60,5%) zamierza pokryć inwestycje z własnych środków. Co trzeci rozważa wsparcie z dotacji unijnych, kredytu bankowego lub leasingu. Wśród planujących inwestycje dominują firmy usługowe (55%) oraz produkcyjne (53%). W transporcie to około 48%, w budownictwie 44%, a w handlu tylko 33%.
Pomimo rosnącej chęci rozwoju, przedsiębiorcy niechętnie sięgają po zewnętrzne finansowanie. Unikają kredytów, emisji obligacji czy akcji. Tylko 9% firm rozważa takie źródła. To oznacza, że inwestycje realizowane są często na granicy ryzyka płynnościowego – firmy rezygnują z rozwoju, by nie tracić stabilności.
Według danych BIG InfoMonitor i BIK, na koniec maja 2025 zaległości firm przekroczyły rekordowe 45,5 mld zł. Status niesolidnych płatników ma już ponad 328 tys. podmiotów – także w Bydgoszczy i regionie. Problem nie dotyczy wyłącznie największych graczy. Zatory płatnicze najboleśniej odczuwają małe firmy, pracujące w modelu B2B lub z masowym klientem indywidualnym.
Brak płynności oznacza brak bezpieczeństwa. Nawet pojedyncze opóźnienie może zachwiać cash flowem. Gdy takich opóźnień jest kilkadziesiąt – firma przestaje funkcjonować strategicznie.
Wzrost zagrożeń płynnościowych zmusza firmy do większej ostrożności. Coraz więcej z nich decyduje się na usługi Grupy BIK, które pozwalają weryfikować kontrahentów pod kątem ich sytuacji finansowej. To sposób na uniknięcie kłopotów zanim się pojawią.
To podejście zyskuje popularność także wśród firm z Bydgoszczy, które zaczynają traktować zarządzanie ryzykiem jako element strategii biznesowej, nie jako działanie awaryjne.
W teorii wszystko wygląda dobrze: firmy chcą się rozwijać, inwestować, unowocześniać. W praktyce: brak zewnętrznego finansowania, dławiące zatory i rekordowe zaległości tworzą mur, przez który niewielu przebija się do przodu. Mimo to sektor usług i produkcji w Bydgoszczy pokazuje, że determinacja w biznesie to dziś najcenniejszy zasób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze