Ponad 14 tys. podejrzanych głosów na projekty zabytkowych autobusów w Bydgoszczy nie doczeka się sprawców — prokuratura kończy dochodzenie, bo trop urwał się na serwerach za granicą, jak informuje Radio PiK.
Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy zamknęła dochodzenie w sprawie nieprawidłowości w Bydgoskim Budżecie Obywatelskim 2024. Śledczy nie ustalili, kto stał za procederem masowego oddawania fikcyjnych głosów na projekty związane z zabytkowymi autobusami.
Według ustaleń prokuratury do oszustw wykorzystano infrastrukturę poza Polską. Śledczy kierowali wnioski o pomoc prawną m.in. do Cypru, Rumunii, Łotwy i Saint Vincent, lecz odpowiedzi od administratorów najczęściej nie pozwalały na namierzenie użytkowników końcowych. Agnieszka Adamska-Okońska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, wyjaśniała, że usługodawcy z reguły nie przechowują danych umożliwiających identyfikację, a zmienne adresy IP dodatkowo utrudniają wskazanie konkretnych osób. Podobne bariery wystąpiły także u krajowych dostawców.
Weryfikacja obejmowała ponad 14 tysięcy głosów. Tylko w jednym przypadku udało się zidentyfikować konkretną osobę — mężczyznę, który z jednego urządzenia oddał dwa głosy, posługując się cudzymi danymi. Usłyszał zarzut, po czym prokuratura skierowała do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania.
Sprawa nadużyć w BBO dotyczy 2024 roku. Podczas urzędowej weryfikacji głosowania pojawiło się podejrzenie wyłudzenia ponad 500 tysięcy złotych oraz podszywania się pod mieszkańców, na których rzekomo oddawano głosy. O nieprawidłowościach miejscy urzędnicy zawiadomili prokuraturę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze