Pełnia wypadnie 5 grudnia o 00:12, ale widowisko zacznie się już w czwartek. Księżyc będzie wyglądał „jak w pełni” przez całą noc i zniknie dopiero rano.
Na początku grudnia Księżyc zagra pierwsze skrzypce. Formalny moment pełni przypadnie 5 grudnia o 00:12, lecz już w czwartek 4 grudnia po zmroku zobaczymy niemal idealnie okrągłą tarczę – większą i jaśniejszą niż zwykle.
Dla obserwatora w Polsce nie trzeba czekać do samej pełni. W czwartek Księżyc wyjdzie nad horyzont przed 15:00, a w nocy – w okolicach północy z czwartku na piątek – znajdzie się najwyżej. Potem powoli będzie schodził, by w piątkowy poranek zajść około 08:00. Innymi słowy: można oglądać go od wieczora 4 grudnia do poranka 5 grudnia.
Jeśli zależy nam na efekcie „wielkiej tarczy” nad linią zabudowy czy drzew, najlepsze są okolice wschodu i zachodu. Wtedy Księżyc wydaje się największy, choć jego rzeczywisty rozmiar kątowy w ciągu kilku godzin praktycznie się nie zmienia.
Superpełnia to zwykła pełnia, która wypada blisko perygeum – punktu orbity najbliżej Ziemi. Księżyc krąży po elipsie, więc raz jest bliżej, raz dalej; przeciwieństwem perygeum jest apogeum. Tym razem dystans do Ziemi będzie mniejszy od średniego, co daje około kilkanaście procent większą średnicę kątową w porównaniu z pełnią w pobliżu apogeum. Zyskuje też jasność, więc noc będzie wyraźnie bardziej rozświetlona.
Nazwy w stylu „superpełnia” czy „superksiężyc” niczego nie „wynajdują” – to wciąż pełnia, tylko z korzystniejszą geometrią. Ale to dobry pretekst, żeby podnieść wzrok.
Gdy Księżyc wisi nisko, nasz mózg porównuje go z drzewami, blokami czy linią wzgórz i zawyża postrzeganą wielkość. Wyżej na niebie tego odniesienia brakuje, więc tarcza zdaje się mniejsza – fizycznie zmiana jest minimalna. Superpełnia wzmacnia ten efekt, bo tarcza i tak jest nieco większa niż przeciętnie.
Do oglądania nie potrzeba sprzętu – gołe oczy wystarczą. Lornetka pokaże więcej detali, choć przy pełni cienie są krótkie, więc relief jest mniej wyrazisty niż przy terminatorze.
Fotografowie mogą zaplanować kadry z Księżycem na tle wież, mostów czy miejskiej sylwety. Kluczowe jest ustawienie miejsca tak, by podczas wschodu lub zachodu tarcza wpadła dokładnie tam, gdzie chcemy – pomagają w tym aplikacje pokazujące kierunek i wysokość dla danej godziny.
Ekspozycję ustawiamy jak w dzień: jasny Księżyc łatwo „przepalić”, więc krótkie czasy, przymknięta przysłona i niskie ISO pozwolą zachować detale. Przy ujęciach krajobrazowych często robi się dwie ekspozycje – jedną pod tarczę, drugą pod tło – a później łączy w postprodukcji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze