USG i przetaczanie krwi zlecone przez ratownika — takie zmiany proponuje Krajowa Rada Ratowników Medycznych. Jak informuje TVP Bydgoszcz, chodzi o odciążenie lekarzy na SOR-ach we Włocławku, Bydgoszczy i Inowrocławiu.
Na szpitalnych oddziałach ratunkowych stawką są minuty. Projekt Krajowej Rady Ratowników Medycznych zakłada, że ratownik mógłby samodzielnie zlecać badania, wykonywać USG i kwalifikować do przetaczania krwi — bez czekania na decyzję lekarza. Cel jest prosty: sprawniejsza praca SOR-ów i mniej obowiązków po stronie lekarzy.
Zmiany dotyczą pracy na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). Wśród nowych uprawnień wskazano m.in. zlecanie podstawowych badań laboratoryjnych, samodzielne wykonywanie obrazowania przyłóżkowego, jak USG, oraz kwalifikację do transfuzji krwi. Według założeń ma to usprawnić diagnostykę już na wejściu i odciążyć dyżury lekarskie.
We Włocławku na SOR codziennie trafia kilkadziesiąt osób, a latem jeszcze więcej. Dyżury lekarzy udało się zaplanować tylko do końca sierpnia; kolejne miesiące pozostają niepewne. Bartłomiej Kucharczyk, inspektor ds. komunikacji społecznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku, podkreśla, że placówka robi wszystko, by nie doszło do wstrzymania przyjęć — to największy SOR w województwie kujawsko-pomorskim.
Brakuje jednak nie tylko lekarzy. Mniej jest także samych ratowników — pierwszych przy pacjencie, którzy podejmują wstępne decyzje. Katarzyna Faleńczyk, ratownik medyczny z Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy, zwraca uwagę, że część kolegów odchodzi do pokrewnych zawodów ze względu na duże obciążenie fizyczne i psychiczne.
Obecnie po segregacji medycznej pacjent czeka na lekarza — to on bada, zleca diagnostykę i wdraża pierwsze leki. W propozycji te czynności przejąłby ratownik. Tyle że sam triaż trwa 10–15 minut, obejmuje pełny wywiad i badania wstępne, np. EKG. Jacek Pawlak, kierownik Zakładu Pomocy Doraźnej i Ratownictwa Medycznego Szpitala Wielospecjalistycznego im. dr. Ludwika Błażka w Inowrocławiu, ocenia, że dokładanie „lekarskich” zadań oznacza większą odpowiedzialność po stronie ratowników.
Sebastian Kołsut, ratownik medyczny z 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SPZOZ w Bydgoszczy, wskazuje na konieczność dodatkowych szkoleń do zlecania i interpretowania badań obrazowych czy laboratoryjnych. Przy obłożeniu rzędu 100–200 pacjentów na dobę pojawia się pytanie o czas i organizację pracy: kto oraz kiedy miałby analizować wyniki.
Przedstawione rozwiązania są punktem wyjścia do dalszej dyskusji. Dokument trafił do środowiska ratowników, które może zgłaszać uwagi do 24.08.2026 (poniedziałek). To etap konsultacji — propozycje mają ukształtować ostateczny zakres nowych uprawnień ratowników medycznych na SOR-ach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze