Gdy brakuje środków, pierwsze przelewy idą do największych partnerów — tak działa 75,2% firm. Efekt? Rekordowe 47 mld zł zaległości i szybsze sięganie po windykację.
Kolejność opłacania faktur nie jest przypadkowa. Aż 75,2 proc. przedsiębiorstw przyznaje, że priorytet nadaje dużym kontrahentom i tym ze stałą historią współpracy. Nowi i mniejsi częściej czekają — i to właśnie oni najczęściej łapią zadyszkę płynnościową.
Na koniec pierwszego półrocza 2026 r. łączna wartość przeterminowanych zobowiązań firm sięgnęła 47 mld zł. To o ponad 1,7 mld zł (4 proc.) więcej niż rok wcześniej; w poprzednim roku wzrost wyniósł 833 mln zł (1,9 proc.). Po terminie pozostawiło rachunki i kredyty ponad 313,5 tys. podmiotów, choć w ostatnich 12 miesiącach liczba niesolidnych dłużników w bazach BIG InfoMonitor i BIK spadła o 4,4 tys.
Ciężar jednak się kumuluje. Przeciętne zaległości na przedsiębiorstwo wzrosły do około 150 tys. zł (rok wcześniej 142 tys. zł, dwa lata temu 137 tys. zł). Jak wskazuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor (BIG InfoMonitor), długi nie rozlewają się szeroko — koncentrują się na mniejszej grupie firm, które „grzęzną” w zadłużeniu.
W strukturze branżowej prym wiodą: handel (hurt i detal) — 8,9 mld zł, przemysł — 8,7 mld zł, budownictwo — 6,2 mld zł oraz transport, spedycja i logistyka (TSL) — 3,3 mld zł. Te cztery sektory generują łącznie 57 proc. wszystkich zaległości.
Nie chodzi tylko o kwoty, ale i o ryzyko spotkania niesolidnego płatnika. Przy średnim udziale nierzetelnych dłużników w gospodarce na poziomie 4,4 proc., wyraźnie wyżej wypadają m.in. transport i gospodarka magazynowa — 8,6 proc., dostawa wody i gospodarka odpadami — 7,2 proc., górnictwo — 6,8 proc., a także zakwaterowanie i gastronomia — 5,7 proc.
Jedna zaległa płatność potrafi rozchwiać cały łańcuch dostaw. „Opóźniona płatność u jednego kontrahenta szybko staje się problemem płynnościowym kolejnego” — mówi Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor. Dlatego przedsiębiorcy coraz rzadziej czekają biernie.
Pierwsze działania podejmowane są już po tygodniu — tak działa 27 proc. firm — lub najpóźniej po dwóch — kolejne 22 proc.. Od razu reaguje 15,5 proc. biznesów. W porównaniu z 2023 r. znacząco ubyło firm, które interweniują dopiero po miesiącu lub później. W praktyce dominuje telefon (48 proc.) i wiadomości e-mail/SMS (44 proc.), a formalne wezwania do zapłaty stosuje już 40 proc. firm — dyscyplina rośnie wraz z niepewnością rynkową.
Znaczenie ma też selekcja płatności po stronie dłużników. Tylko 21,4 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że realizuje wszystkie płatności według tych samych zasad. Reszta układa „kolejkę” według wagi partnera. To mechanizm, który krótkoterminowo bywa racjonalny, ale w skali rynku napędza zatory.
Wnioski oparto na danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej (BIK) i na badaniu „Skaner MSP” zrealizowanym wśród 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research we wrześniu 2026 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze