Cztery minuty i 33 sekundy jasnego punktu sunącego przez niebo — w niedzielę 18 stycznia Międzynarodowa Stacja Kosmiczna przeleci nad Polską z jasnością -3,5 mag. Widać ją bez lornetki.
Przelot ISS 18 stycznia to krótki, ale efektowny pokaz: jasny punkt, zero migotania, równy ruch po niebie. Po zachodzie Słońca — stacja wciąż oświetlona, niebo już ciemne. Wystarczy spojrzeć we właściwą stronę i trzymać wzrok na torze.
Początek widoczności o 17:52:42, nisko nad południowo‑zachodnim (SW) horyzontem — zaledwie 10° nad linią widnokręgu. Tu liczy się odsłonięty widok, bez bloków, drzew i latarni dokładnie w tym kierunku.
Maksimum wypada o 17:56 — stacja dojdzie do 57° na kierunku południowym (S), więc będzie wysoko i wygodnie do śledzenia. Koniec przelotu szybko po tym, o 17:57:15, gdy obniży się do 32° na wschodzie (E). Całość potrwa 4 minuty 33 sekundy.
Trasa jest czytelna: południowy zachód → okolice południa → wschód. Jasność sięgnie około -3,5 mag — to poziom, który wyróżnia obiekt na tle nieba i pozwala go prowadzić wzrokiem bez żadnego sprzętu. Zmiany blasku mogą się pojawić wraz z kątem oświetlenia, ale nie przeszkodzą w obserwacji.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) to załogowy kompleks na niskiej orbicie. Z dołu widać ją jak jasny, spokojny punkt, bez świateł pozycyjnych znanych z samolotów — po prostu sunie równym tempem przez niebo. Działa prosto: Słońce ją oświetla, my widzimy odbite światło, a moment jest idealny, bo stacja jest jeszcze w słońcu, gdy u nas robi się już ciemno.
Wyjdź kilka minut wcześniej. Ustaw się z otwartym widokiem na południowo‑zachodni horyzont, znajdź punkt startu i prowadź wzrok aż obiekt zejdzie w stronę wschodu. Tyle. Zapisz godzinę i pokaż dzieciakom — to krótkie okno, ale „robi robotę”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze