117 km/h w strefie 50 na drodze krajowej nr 10 i trzy miesiące bez prawa jazdy — tak skończyła się brawura 32‑latki z powiatu włocławskiego. Nowe przepisy od marca nie zostawiają marginesu na „chwilowe” przyspieszenia, także poza miastem.
Policja w Lipnie na drodze krajowej nr 10 zatrzymała kierującą Audi, która w strefie ograniczenia do 50 km/h przyspieszyła do 117 km/h. To przekroczenie prędkości w Lipnie zakończyło się natychmiastową utratą uprawnień — funkcjonariusze zatrzymali jej prawo jazdy na 3 miesiące. Do zdarzenia doszło na odcinku z wyraźnie obowiązującym limitem; kobieta minęła oznakowany radiowóz i mocno dodała gazu, zanim opuściła strefę ograniczenia.
Patrol ruchu drogowego mierzył prędkość na krajówce nr 10, gdy 32‑latka z powiatu włocławskiego, jadąc Audi, najpierw przejechała obok radiowozu, a potem gwałtownie przyspieszyła. Zegary szybko pokazały 117 km/h. Poza zatrzymaniem prawa jazdy kobieta dostała mandat 2000 zł i 14 punktów karnych. To zestaw konsekwencji, który mocno komplikuje codzienny dojazd do pracy czy szkoły — transport zastępczy trzeba będzie zorganizować od ręki.
Od początku marca 2026 za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h policja zatrzymuje prawo jazdy nie tylko w miastach, ale także poza obszarem zabudowanym. To znaczy: taki wybryk na krajówce kończy się tak samo, jak w centrum — trzy miesiące bez uprawnień. Dodatkowo od 30.03.2026 prawo wprost penalizuje też nielegalne wyścigi, celowe driftowanie i „jazdę na jednym kole” motocyklem. Dla kierowców w regionie oznacza to zero taryfy ulgowej na odcinkach, gdzie wcześniej bywało „luźniej”.
To nie jedyny taki przypadek na lokalnych drogach. Od początku miesiąca w powiecie lipnowskim policjanci w podobnych okolicznościach zatrzymali uprawnienia 8 osobom oraz trzem kierującym, którzy przekroczyli prędkość o 50 km/h w obszarze zabudowanym. Skala pokazuje, że kontrole na krajówkach i w miejscowościach trwają równolegle — i że „chwilowe” przyspieszenia najczęściej kończą się utratą dokumentu.
DK10 to jeden z głównych korytarzy drogowych w regionie, a więc i częsty adres kontroli. Nowe przepisy dopinają trend, który mieszkańcy czują od miesięcy: większy nacisk na prędkość jako czynnik wypadków. W praktyce — radar na statywie przy znaku ograniczenia, ręczny miernik w nieoznakowanym aucie i szybka decyzja o zatrzymaniu uprawnień, jeśli licznik „ucieknie” ponad dozwolone 50 km/h o pięćdziesiątkę i więcej.
Warto pamiętać o jeszcze jednym elemencie: trzy miesiące bez prawa jazdy to dopiero początek. 14 punktów karnych zostaje na koncie kierowcy, a 2000 zł mniej w portfelu potrafi zaboleć tak samo jak konieczność przesiadki do autobusu lub prośby o podwózkę. Dla wielu osób to realna zmiana planu dnia — i dodatkowy argument, by na odcinkach z limitem 50 km/h puścić gaz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze