Na fordońskim wale mieszkańcy spotkali osoby z bronią myśliwską gotową do strzału. Rady czterech osiedli nie walczą z łowiectwem — domagają się jasnych, szybkich i lokalnych zasad informowania o planowanych polowaniach.
W Fordonie, na popularnym wale przeciwpowodziowym nad Wisłą, mieszkańcy mieli natknąć się na osoby z długą bronią przygotowaną do oddania strzału. Tak sytuację opisują w piśmie z 20 marca 2026 r. przedstawiciele czterech rad osiedli, którzy zwrócili się do prezydenta Bydgoszczy o wprowadzenie jednolitej miejskiej procedury informowania o planowanych polowaniach. Sednem sporu nie jest sam fakt legalnych polowań, lecz to, czy mieszkańcy terenów rekreacyjnych są ostrzegani odpowiednio wcześnie i wystarczająco czytelnie.
Dokument zatytułowany „Wniosek w sprawie wprowadzenia miejskiej procedury informowania mieszkańców o planowanych polowaniach na terenie miasta Bydgoszczy” wskazuje, że komunikaty o łowach pojawiły się jedynie na stronie sąsiedniej gminy i w gablocie. To nie wystarczyło ludziom, którzy korzystają z wału jak z codziennej trasy spacerowej. Rady proszą o prosty zestaw działań: publikacje na miejskiej stronie i w BIP, przekazywanie terminów radom osiedli, komunikaty w kanałach miasta (także w mediach społecznościowych) oraz czytelne ogłoszenia w terenie — tam, gdzie faktycznie wchodzi się na wał i ścieżki rekreacyjne.
Chodzi o porządek i bezpieczeństwo informacyjne, nie o zakaz łowiectwa. Jak często i w jakich punktach pojawią się komunikaty — to decyzja, która przesądzi o tym, czy system naprawdę zadziała.
Polowanie — jeśli zgłoszone i zorganizowane zgodnie z przepisami — jest w Polsce legalnym narzędziem gospodarki łowieckiej. Prawo łowieckie (art. 42ab) nakazuje, by dzierżawca lub zarządca obwodu przekazał informację o polowaniu zbiorowym wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi co najmniej 14 dni wcześniej, a gmina ma obowiązek podać ją do publicznej wiadomości. Właściciel, posiadacz lub zarządca gruntu może do 3 dni przed terminem zgłosić sprzeciw, gdy przemawia za tym bezpieczeństwo ludzi.
Organizator polowania zbiorowego musi oznakować jego obszar. Rozporządzenie przewiduje ustawianie tablic w odległości 200–1000 metrów od granicy pędzeń, zwłaszcza przy parkingach leśnych, szlakach i miejscach zebrań publicznych. Tablice mają być widoczne, zawieszone nie wcześniej niż 24 godziny przed polowaniem i zdjęte nie później niż 24 godziny po jego zakończeniu. Do tego dochodzą reguły bezpieczeństwa: zakaz strzałów bliżej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych oraz bliżej niż 500 metrów od miejsca zebrania publicznego w czasie jego trwania, a także obowiązek rozpoznania celu i tła oraz niestrzelania w kierunku osad i dróg publicznych. Celowe utrudnianie lub uniemożliwianie legalnego polowania jest penalizowane — krytyka i pytania są uprawnione, ale fizyczne blokowanie łowów już nie.
Bydgoszcz nie startuje od zera. Na stronie Bydgoskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego działa pozycja „Informacja o planowanych na terenie miasta Bydgoszczy polowaniach zbiorowych” wraz z linkiem do mapy obwodów łowieckich. Opublikowano też część planów na sezon 2025/2026, m.in. dla kół „Darz Bór”, „Leśnik” i „Hubertus”. Z fordońskiej perspektywy problem leży gdzie indziej: informacja musi dotrzeć do ludzi, którzy dosłownie stawiają stopę na wale i ścieżkach nad Wisłą, zanim zobaczą kogokolwiek z bronią.
Spór o informację w Fordonie nie pojawił się znikąd. Już w 2022 r. mieszkańcy wskazywali, że okolice wału są częścią obwodu łowieckiego nr 118, a rekreacja miesza się tam z łowiectwem; petycja o zmianę granic nie przeszła. W tym samym roku prezydent Rafał Bruski zajął negatywne stanowisko wobec ograniczenia obwodu 118, argumentując to zagrożeniem ze strony dzików, ochroną pól i wału oraz potrzebą ograniczania migracji zwierząt do stref zurbanizowanych.
Kontekst państwowy też ma znaczenie. Ministerstwo Rolnictwa i Główny Inspektorat Weterynarii łączą redukcję populacji dzików z walką z ASF, co osadza polowania redukcyjne w polityce publicznej. Równocześnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska w odpowiedzi dla Rzecznika Praw Obywatelskich przyznało, że obecny system informowania o polowaniach — zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych — jest niewystarczający i wymaga zmian, w tym sankcjonowania braku zgłoszenia. Ten kierunek napraw wprost wspiera lokalny postulat: przejrzyste, szybkie i łatwe do zauważenia komunikaty o polowaniach w miejscach rekreacyjnych.
Na tym polega sedno fordońskiej sprawy: polowania w Fordonie nie są „sporem z myśliwymi”, tylko testem, czy miasto potrafi ostrzec użytkowników wału prosto i na czas — w BIP-ie, w mediach miasta i na jasno opisanych tablicach tam, gdzie ludzie wchodzą na teren. Zapowiedziane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska prace nad usprawnieniem informowania sprawiają, że lokalna procedura w Bydgoszczy wpisywałaby się w ogólnokrajowy kierunek zmian.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze