Ponad trzy promile i sądowy zakaz — w piątek w Lipnie kierowca Audi uderzył w zaparkowane auto, „skosił” znaki na skrzyżowaniu i porzucił pojazd. 50-latek usłyszy zarzuty i może stracić prawo jazdy na zawsze.
Na skrzyżowaniu ulic Włocławskiej i 11 Listopada w Lipnie Audi wylądowało na wysepce, a dwa znaki drogowe leżały przechylone w trawie. Było 13.03.2026, piątek, telefony do dyżurnego policji dzwoniły jeden po drugim. Najpierw zgłoszenie o kolizji i ucieczce z miejsca, po chwili — informacja o kolejnym zderzeniu i porzuconym aucie. Nietrzeźwy kierowca w Lipnie zostawił po sobie wyraźny ślad na pasie zieleni.
Patrol ruchu drogowego dojechał szybko. Funkcjonariusze zastali na skrzyżowaniu uszkodzone Audi, które po uderzeniu w znaki wjechało na wysepkę i utknęło na pasie zieleni. Sprawca wysiadł i próbował odejść, ale został zatrzymany niedaleko. Chwilę wcześniej, na Placu 11 Listopada, nie ominął zaparkowanego Peugeota — zderzenie skończyło się uszkodzeniami tamtego samochodu. To nie był pierwszy raz, bo 50-letni mieszkaniec Lipna miał już sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Policjanci przewieźli mężczyznę na komendę i sprawdzili trzeźwość. Alkomat wskazał ponad trzy promile alkoholu w organizmie. Od kierowcy czuć było wyraźną woń alkoholu, reakcja była spowolniona, a mowa niewyraźna — tak kończy się jazda po kieliszku.
Wątek kar nie skończy się na mandacie. Za złamanie obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów i kierowanie w stanie nietrzeźwości 50-latek usłyszy zarzuty przestępstw. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia i wielotysięczna grzywna. Nietrzeźwy kierowca w Lipnie odpowie również za spowodowanie dwóch kolizji i zniszczenie infrastruktury drogowej.
Seria telefonów do lipnowskich policjantów rozpoczęła interwencję niemal natychmiast. Najpierw zgłoszono ucieczkę z miejsca pierwszego zderzenia na Placu 11 Listopada, później pojawiła się informacja o drugim zdarzeniu — na skrzyżowaniu Włocławskiej i 11 Listopada. Na miejscu stało rozbite Audi, a pas zieleni nosił świeże ślady opon. Kierowca opuścił pojazd, lecz daleko nie zaszedł.
Po zatrzymaniu 50-latek trafił na komendę, gdzie badanie wykazało ponad trzy promile. Policja zabezpieczyła auto i sporządziła dokumentację do dalszych czynności. W tym przypadku kluczowy jest już orzeczony sądowy zakaz — połączenie zakazu z jazdą po alkoholu znacząco podnosi konsekwencje prawne. Dla mieszkańców oznacza to jedno: każdy telefon w sprawie podejrzanej jazdy może przerwać niebezpieczną serię na drogach, tak jak stało się w piątek.
Śledczy przygotowują materiał dowodowy do przedstawienia zarzutów. O wysokości kary zdecyduje sąd, a kodeks pozostawia tu niewiele luzu — przewiduje więzienie, długi lub nawet dożywotni zakaz kierowania i wysokie koszty finansowe. Zdarzenie z 13.03.2026 to kolejny przykład, jak szybko rośnie ryzyko, gdy za kierownicę wsiada ktoś po alkoholu i z sądowym zakazem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze