Najpierw interwencja w markecie i mandat 500 zł dla 59-latka, trzy dni później zatrzymanie 36-latka z marihuaną i amfetaminą. Dwie sklepowe kradzieże w Lipnie skończyły się szybko, bo policjanci byli na miejscu — nawet po służbie.
Przekroczył strefę kas z towarem pod kurtką i chciał wyjść jak gdyby nigdy nic. Wtedy zareagował policjant po służbie — w Lipnie, w zwykły dzień zakupów. Do zdarzenia doszło 17.02.2026 w jednym z marketów.
Funkcjonariusz lipnowskiej prewencji zwrócił uwagę na mężczyznę, którego zachowanie nie pasowało do reszty klientów. Gdy ten przekroczył linię kas bez płacenia, policjant podjął interwencję i zatrzymał 59–latka, mieszkańca Lipna. Mężczyzna miał schowane pod kurtką kapsułki do prania — niewielkie, ale kradzione.
Na miejsce wezwano patrol. Sprawa zakończyła się błyskawicznie: sprawca kradzieży dostał mandat w wysokości 500 zł. Dla obsługi sklepu i klientów oznaczało to jedno — zakupy wróciły do normalnego rytmu.
Kilka dni później, 20.02.2026, obsługa innego sklepu zatrzymała mężczyznę, który próbował wynieść prezerwatywy. Wezwani policjanci od razu wyczuli charakterystyczny zapach — i poprosili o wydanie zabronionych substancji. 36–latek z Lipna wyjął dwa woreczki: jeden z białym proszkiem, drugi z zielonym suszem.
Ujawnione środki to marihuana i amfetamina. Tu nie skończyło się na mandacie — mężczyzna usłyszał zarzuty za posiadanie narkotyków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze