Dla pacjentów z Bydgoszczy stawką jest bezpieczeństwo leczenia: Prezydent RP odesłał tzw. lex szarlatan do Trybunału Konstytucyjnego. Projekt ostrzej uderzał w pseudomedycynę — od zakazu szkodliwych praktyk, przez wyższe kary, po mocniejsze uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta.
Choć po stronie projektu stanęli lekarze, organizacje pacjenckie i eksperci, głowa państwa nie złożyła podpisu i skierowała ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. O tym, czy przepisy wejdą w życie, przesądzi orzeczenie TK. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka (Ministerstwo Zdrowia) podkreślała, że nad rozwiązaniami pracowano setki godzin z jednym celem: lepiej chronić pacjentów przed szkodliwymi praktykami poza medycyną opartą na dowodach.
Rdzeniem tzw. lex szarlatan była jasna definicja praktyk uznanych za pseudomedyczne i niebezpieczne dla chorych. Na liście znalazły się m.in. oferowanie niesprawdzonych metod w leczeniu ciężkich lub nieuleczalnych chorób, wprowadzanie w błąd co do skuteczności terapii oraz prowadzenie działalności leczniczej bez wymaganych uprawnień. Taki katalog miał ograniczyć przestrzeń do działań, które odciągają pacjentów od diagnostyki i leczenia zgodnych z aktualną wiedzą medyczną.
Projekt wzmacniał Rzecznika Praw Pacjenta — także wobec podmiotów działających bez wpisu do rejestru. Rzecznik zyskałby narzędzia do błyskawicznej interwencji: publiczne ostrzeżenia i możliwość natychmiastowego wstrzymania szkodliwych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania. Większą rolę przewidziano też w sprawach cywilnych o naruszenia praw pacjenta, w tym dotyczących śmierci pacjenta.
„Państwo powinno skutecznie chronić pacjentów przed takimi praktykami i stać właśnie po stronie pacjentów” — mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów lub stosowanie praktyk pseudomedycznych ustawa przewidywała kary sięgające 1 mln zł. Dodatkowo za niewspółpracowanie z Rzecznikiem można byłoby nałożyć sankcję do 100 tys. zł. Wysokie progi miały hamować żerowanie na chorych i zdesperowanych osobach.
Walka z fałszywymi treściami była drugim filarem zmian. Planowano utworzenie jawnego rejestru dezinformacji medycznej obejmującego podmioty rozpowszechniające takie materiały dla zysku. Użytkownicy trafiający na wskazane strony byliby przekierowywani do serwisu Rzecznika Praw Pacjenta z ostrzeżeniami i zweryfikowanymi informacjami zdrowotnymi.
Po przekazaniu projektu do Trybunału Konstytucyjnego dalszy los rozwiązań — w tym katalogu zakazanych praktyk, nowych uprawnień Rzecznika oraz systemu kar — zależy od jego orzeczenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze