Spacer z psem wokół bloku, praca w ogródku czy rodzinny grill na Myślęcinku mogą dziś zakończyć się ukąszeniem przez kleszcza. Problem nie dotyczy już tylko lasów – pajęczaki coraz częściej atakują w centrum miasta
Jeszcze kilka lat temu kontakt z kleszczem kojarzył się głównie z wyprawą do lasu. Dziś? Wystarczy krótki spacer po parku, zabawa dziecka w ogródku albo weekendowy odpoczynek na działce. W Bydgoszczy rośnie liczba ukąszeń w rejonach zurbanizowanych – dotyczy to zwłaszcza Myślęcinka, osiedla Leśnego, Fordonu i terenów nad Brdą.
To efekt rosnącego zasięgu pajęczaków, które coraz lepiej adaptują się do miejskiego środowiska. Kleszcze nie potrzebują już dzikiej puszczy – wystarczy wilgotna trawa, krzew i żywiciel. A tych ostatnich, w mieście, mają pod dostatkiem: psy, koty, dzieci i dorośli mieszkańcy.
Według danych NFZ, tylko w 2024 roku z chorobami odkleszczowymi do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej zgłosiło się ponad 98 tysięcy Polaków. Z czego aż 62 tysiące przypadków to borelioza – najczęstsza, ale też jedna z najbardziej podstępnych chorób przenoszonych przez kleszcze.
Co więcej, sezon aktywności tych pajęczaków nie ogranicza się już do wakacji. Pierwsze ukąszenia w 2024 roku notowano już na przełomie lutego i marca. Ocieplenie klimatu sprawia, że kleszcze pozostają aktywne nawet do października. A Bydgoszcz, z rozległymi terenami zielonymi i umiarkowanym klimatem, staje się dla nich idealnym środowiskiem.
Ukąszenie kleszcza zazwyczaj jest bezbolesne – to zasługa zawartych w jego ślinie substancji znieczulających. Pajęczak może pozostać niezauważony przez wiele godzin, a to właśnie ten czas decyduje o ryzyku zakażenia. Po 36 godzinach od wkłucia szanse na rozwój boreliozy znacznie rosną.
Choroba z Lyme, jak nazywa się boreliozę, nie zawsze daje typowe objawy. Rumień wędrujący – charakterystyczny pierścień wokół miejsca ukąszenia – może nie wystąpić. Inne symptomy, jak zmęczenie, bóle głowy, rozbicie, często są mylone z przeziębieniem. Tymczasem nieleczona borelioza może prowadzić do powikłań neurologicznych, kardiologicznych, a nawet wymagać hospitalizacji i rehabilitacji.
Mimo pokusy, nie zaleca się oddawania kleszcza do laboratorium – badanie jego zawartości nie daje wiarygodnych informacji o zakażeniu. Jak zaznacza prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, nie potwierdza ono, czy doszło do przeniesienia patogenu na człowieka. Dlatego najważniejsze jest monitorowanie własnego ciała i samopoczucia.
Bydgoscy lekarze POZ coraz częściej edukują pacjentów, że po każdym ukąszeniu warto przez kilka tygodni zwracać uwagę na zmiany skórne, gorączkę czy bóle stawów. W razie wątpliwości – kontakt z lekarzem pierwszego kontaktu jest kluczowy.
Profilaktyka w przypadku kleszczy to nie tylko zdrowy rozsądek – to także konkretne, proste nawyki, które mogą uratować zdrowie:
Noś jasne ubrania – łatwiej zauważysz intruza.
Unikaj wysokich traw i mokradeł – to naturalne środowisko kleszczy.
Zakrywaj ciało – długie spodnie, rękawy, nakrycie głowy.
Stosuj repelenty – dostępne są kremy, aerozole, olejki.
Po spacerze – wytrzep odzież, obejrzyj ciało (szczególnie zgięcia kolan, pachwiny, szyję i za uszami).
Nie panikuj – ale reaguj szybko. Najlepiej użyj aptecznego zestawu do usuwania kleszczy. Nie smaruj go tłuszczem, nie przypalaj, nie wykręcaj – to może zwiększyć ryzyko zakażenia. Jeśli po usunięciu pozostanie fragment pajęczaka, zdezynfekuj ranę. W razie niepokojących objawów – zgłoś się do lekarza.
Kleszcze nie pytają o adres. Nie potrzebują lasu, by zaatakować – wystarczy park, ogródek czy trawnik przed blokiem. Dlatego właśnie profilaktyka i czujność to najskuteczniejsza forma obrony. Bydgoszczanie muszą przestać myśleć o boreliozie jako o problemie „z głębokiej puszczy”. To coraz częściej nasza, miejska rzeczywistość.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze