Ścieżka, którą przez lata wydeptywali mieszkańcy Fordonu, zyskała właśnie nowe życie. Dzięki Bydgoskiemu Budżetowi Obywatelskiemu, teren między ulicami Gryfa Pomorskiego, gen. Andersa i Wyzwolenia stał się wygodnym i bezpiecznym miejscem spacerów. Nie chodzi tu o wielkie inwestycje ani spektakularne projekty. Ta zmiana wydarzyła się, bo sąsiedzi chcieli po prostu wygodniej dojść do lasu. I udało się.
Jeszcze niedawno był to po prostu dziki trakt. Bez planu, bez oznakowań, zwyczajna ścieżka wciśnięta między drzewa, wydeptana przez tych, co chodzili tędy od lat. Każdy znał ten skrót, ale nikt nie traktował go poważnie.
Aż do momentu, gdy ktoś z mieszkańców powiedział: złóżmy wniosek do BBO. Głosowanie, decyzja, zgoda. W efekcie w miejscu, gdzie kiedyś trzeba było patrzeć pod nogi co krok, teraz można iść równym tempem i nie potykać się o korzenie.
Zamiast błota i kolein jest poszerzona ścieżka z utwardzoną mineralną nawierzchnią. Skromna, ale konkretna robota.
Nowy trakt biegnie wzdłuż lasku, pomiędzy Gryfa Pomorskiego a gen. Andersa. W praktyce łączy kilka osiedli: Tatrzańskie, Niepodległości i okolice Hallera. I to nie tylko na mapie, ale w codziennym rytmie tych, co idą na spacer, do sklepu czy po prostu chcą przejść przez las.
Po drodze można skręcić do minitężni. Niby drobiazg, ale dla wielu starszych mieszkańców to punkt dnia. Teraz łatwiej tam dotrzeć.
A niedługo – kto wie. Może ścieżka stanie się też skrótem do nowego parku handlowego przy Gieryna, który wyrasta tuż za rogiem. Ruch się zwiększy. I wtedy zobaczymy, jak ta inwestycja zadziała w praktyce.
Mieszkańcy już korzystają z nowej nawierzchni.
"Zawsze tamtędy chodziłam z wnukiem, ale teraz to zupełnie inna jakość. Nie trzeba patrzeć pod nogi co krok" — mówi pani Teresa z osiedla Tatrzańskiego.
W takich sprawach nie chodzi o prestiż czy miliony. Chodzi o to, że ktoś mieszka obok, widzi problem, działa. Wysyła zgłoszenie, zaraża sąsiadów, głosuje. I nagle w miejscu, które kiedyś omijałeś po deszczu, teraz idziesz z psem na spokojnie.
To pokazuje, że Bydgoski Budżet Obywatelski działa. Że mikroinwestycje nie są wcale takie mikro, jeśli realnie poprawiają codzienność setek ludzi.
Czy to koniec? Nie. Teraz pojawiają się kolejne pomysły: ławki, kosze, może oświetlenie. Ale najpierw był krok. Dosłownie i w przenośni. Krok przez las.
I to mieszkańcy Fordonu zrobili go pierwsi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze