Od 29 maja 2026 prezydent Bydgoszczy ma 45 dni na decyzję o pojemności i odporności budowli ochronnej przy każdym nowym budynku użyteczności publicznej. Jest też gotowe, bezpłatne narzędzie, które pozwala szybko ułożyć plan rozmieszczenia schronów i miejsc doraźnego schronienia.
Od 29 maja 2026 wchodzi w życie obowiązek z art. 95a ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej: miasto ma 45 dni na wydanie postanowienia dla budowli ochronnej w każdym nowym obiekcie użyteczności publicznej. W Bydgoszczy, tak jak w innych gminach, bez gotowego planu pokrycia taka decyzja zapada pod presją czasu, a to prosta droga do sporów i decyzji “na oko”.
HOLDFORT S.A. udostępnił samorządom bezpłatną aplikację PROZO — dostępna na prozo.pl — która liczy izochrony, czyli rzeczywisty zasięg dojścia pieszego (np. 500 metrów) po sieci ulic wokół Obiektów Zbiorowej Ochrony. Dzięki temu na mapie widać nie idealne okręgi, lecz realne “białe plamy”, których mieszkańcy nie zdążą dojść do schronienia. Wynik dla dowolnego miejsca w Polsce można wyeksportować do miejskiego systemu GIS i dołączyć do dokumentów planistycznych.

Skala luki jest duża. Według analizy HOLDFORT S.A. kraj potrzebuje co najmniej 32 tysięcy nowych budowli ochronnych, liczonych po prawdziwych drogach dojścia, a nie po liniach prostych. „Gdyby dziś nałożyć rzeczywiste zasięgi schronów na mapę Polski, zobaczylibyśmy niemal pustą kartkę” — mówi Piotr Jarosz, prezes zarządu HOLDFORT S.A. To zdanie dobrze oddaje punkt startu wielu miast.
PROZO służy do planowania, nie tylko do sprawdzania. Miasto może wczytać istniejące i planowane obiekty, dodać kolejne lokalizacje i natychmiast zobaczyć, jak rośnie pokrycie i które rejony nadal są poza zasięgiem. Ten tryb “dokładamy i sprawdzamy” porządkuje kolejność inwestycji — od największych białych plam do domykania drobnych braków. To ważne właśnie teraz, bo wkrótce pojawią się państwowe pieniądze, a wygrają wnioski oparte na twardych danych, nie na schematach z cyrkla.
Dostęp do narzędzia jest bezpłatny dla samorządów, dziennikarzy i organizacji pozarządowych — po krótkiej rejestracji na prozo.pl. Wyniki analiz można pobrać jako dane do dalszej pracy. Podmioty komercyjne, np. inwestorzy lub projektanci, korzystają na warunkach uzgadnianych indywidualnie.
Obowiązek z art. 95a dotyczy budowli ochronnej. Najniższa kategoria — ukrycie U-1 — mieści zaledwie 30 osób i daje ochronę niewiele większą niż zwykła piwnica. W wielu przypadkach potrzebny jest pełny schron S-1 dla około 500 osób. Jeśli gmina nie zdąży z postanowieniem, inwestor może zaprojektować najtańsze ukrycie U-1. To formalnie spełnia przepis, ale nie rozwiązuje problemu bezpieczeństwa osiedla.
Drugi kłopot to brak przełożenia kategorii na liczbę mieszkańców w zasięgu. Rozporządzenie wymienia klasy od U-1 po S-3, ale nie przypisuje im wymaganego “zapasu” miejsc. Samorząd musi więc sam zdecydować, jaka pojemność i jaka odporność są adekwatne do liczby ludzi, którzy w określonym czasie dotrą do wejścia. Tutaj plan oparty na izochronach jest kluczowy — inaczej łatwo zaniżyć parametry i zostawić tysiące osób bez realnej ochrony.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zapowiada Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027–2031 — wieloletnie, liczone w miliardach złotych wsparcie budowy i modernizacji obiektów zbiorowej ochrony, w tym schronów i miejsc doraźnego schronienia. Głównym adresatem mają być samorządy. Żeby sięgnąć po te środki sensownie, miasto musi najpierw wiedzieć: gdzie stawiać, jakiej kategorii i dla ilu osób.
Piotr Jarosz proponuje praktyczny kompas: w białej księdze „Luka w sercu systemu ochrony ludności” opisano, jak dobrać kategorię i pojemność do liczby mieszkańców w zasięgu dojścia oraz zestawiono polskie inwestycje w najtańsze ukrycia z zagranicznymi standardami. To naturalne uzupełnienie PROZO — narzędzie odpowiada na pytanie “gdzie”, a dokument na “jaki obiekt i dla kogo”. „Narzędzie udostępniamy za darmo, bo na zwłokę zwyczajnie nie ma już czasu” — podkreśla Jarosz.
Co dalej dla miasta? Najpierw u siebie: przygotować koncepcję pokrycia na mapie i wyznaczyć priorytety. Kolejne etapy — dobór kategorii i pojemności, program funkcjonalno‑użytkowy i projekt — to już praca inżynierska, przy której warto zaangażować wyspecjalizowany zespół. Licznik 45 dni przy każdym nowym gmachu już tyka, więc uporządkowany plan oszczędza nerwy i realnie zwiększa bezpieczeństwo mieszkańców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze