Reklama

Cekcyn: 50 minut reanimacji po użądleniach szerszeni


53-latek z Cekcyna wrócił do oddechu po blisko godzinnej akcji ratunkowej i został zabrany śmigłowcem LPR do szpitala w Grudziądzu, jak informuje TVP Bydgoszcz. Strażacy przypominają też, kiedy w sprawie gniazd os i szerszeni rzeczywiście przyjadą na interwencję.


Do dramatu doszło w Cekcynie 4 lipca po południu. 53-letni mężczyzna wykonywał prace remontowe na swojej posesji, a po wejściu do domu nagle zasłabł, upadł i przestał oddychać. Na miejsce ruszyli druhowie OSP Cekcyn, strażacy z Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza w Tucholi oraz zespół ratownictwa medycznego. Przyleciał też śmigłowiec LPR.

50 minut reanimacji i lot do Grudziądza

Mł. kpt. Dawid Śliżewski, zastępca dowódcy JRG w Tucholi, relacjonował, że resuscytacja trwała około 50 minut i zakończyła się przywróceniem oddechu. Poszkodowany został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Grudziądzu. Według relacji jego żony użądliły go cztery szerszenie; możliwe, że mężczyzna był uczulony na jad owadów błonkoskrzydłych.

Reklama

Najwięcej zgłoszeń w sierpniu; 259 interwencji do lipca

Jak podaje st. kpt. Przemysław Baniecki z Komendy Wojewódzkiej PSP w Toruniu, od maja do lipca strażacy w województwie kujawsko‑pomorskim interweniowali 259 razy w sprawie gniazd i rojów owadów błonkoskrzydłych. W analogicznym okresie ubiegłego roku takich zgłoszeń było 329. Funkcjonariusz zaznaczył, że szczyt sezonu przypada zwykle na sierpień. Specjaliści dodają, że dłuższe i cieplejsze lata sprzyjają większym koloniom oraz wydłużają aktywność wielu gatunków, ale nie ma twardych dowodów na gwałtowny wzrost populacji szerszeni w całej Polsce wyłącznie z powodu zmian klimatu.

20 lipca w Kurowie-Kolonii w powiecie włocławskim, podczas działań służbowych, zmarł strażak ochotnik Mariusz Pietrzak. Po zdarzeniu przekazano, że przyczyną śmierci było użądlenie przez szerszenia.

Reklama

Kiedy strażacy usuwają gniazda i kto ma obowiązek

Zasady interwencji obowiązują w całym kraju od 2009 roku i wynikają z wytycznych Komendanta Głównego PSP. Wprowadzono je m.in. dlatego, że sprawy owadzich gniazd obciążały służby — około 30 procent interwencji dotyczyło właśnie takich zgłoszeń. Strażacy przyjeżdżają, gdy realnie zagrożone są osoby uczulone lub małe dzieci; nie usuwają gniazd wyłącznie dla wygody właściciela posesji. Obowiązek zapewnienia bezpiecznego użytkowania obiektu spoczywa na właścicielu lub zarządcy — tak stanowi art. 61 Prawa budowlanego. Funkcjonariusze podkreślają też, że gniazdo nie pojawia się nagle: regularne przeglądy i utrzymanie budynku często pozwalają zapobiec zagnieżdżeniu się owadów.

Źródło: TVP Bydgoszcz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama