Reklama

Bydgoskie Centrum Onkologii łączy dwa zabiegi w jeden. 4 godziny


W Centrum Onkologii w Bydgoszczy lekarze podczas jednej laparoskopii usunęli hormonozależny guz nadnercza i fragment jelita grubego. Jedna sala, jeden dostęp, mniej obciążenia dla pacjentki.


Na sali operacyjnej Centrum Onkologii w Bydgoszczy zespół kilku specjalności przeprowadził zabieg, który zwykle rozpisuje się na dwa terminy. W jednej procedurze usunięto guz nadnercza o aktywności hormonalnej i ognisko raka jelita grubego. Taka kombinacja to rzadkość, ale gdy się udaje — pacjentka przechodzi jedną narko­zę i krótszą rekonwalescencję.

Diagnoza wyglądała jak dwa osobne rozdziały: kwalifikacja do operacji jelita, a w przygotowaniach odkrycie nieproszonego gościa nad nerką. Guz wytwarzał substancje podkręcające układ krążenia — katecholaminy, w tym adrenalinę i noradrenalinę. W praktyce oznacza to, że w czasie operacji każdy nieostrożny ruch przy nadnerczu mógł wywołać nagły skok ciśnienia. I realne zagrożenie życia.

Reklama

Jedna operacja, dwa schorzenia: decyzja o trybie jednoczasowym

Po przygotowaniu farmakologicznym zdecydowano się na jedną sesję operacyjną. „Zamiast operować pacjentkę dwa razy, zdecydowaliśmy się na jednoczasowe usunięcie guza nadnercza, a następnie prawej części okrężnicy” — mówi dr hab. Michał Jankowski, prof. UMK, kierujący Oddziałem Chirurgii Onkologicznej. Ten wybór dał konkretny efekt: jedno gojenie, mniej powikłań i szybszy powrót do codzienności.

To także odpowiedź na ryzyko. Jeśli najpierw usuwa się zmianę w jelicie, a nadnercze z guzem pozostaje, pacjentka nadal jest narażona na niebezpieczne wyrzuty hormonów. W tym przypadku kolejność była kluczowa — najpierw bezpieczne opanowanie nadnercza, dopiero później część jelita.

Reklama

Laparoskopia i kontrola hormonów: najpierw naczynia, potem guz

Operowano techniką laparoskopową, czyli przez niewielkie nacięcia z kamerą i długimi narzędziami. To daje powiększony obraz i precyzję w miejscach, gdzie milimetr ma znaczenie. „Najpierw odnaleźliśmy i zamknęliśmy żyły oraz tętnice nadnerczowe, nie dotykając samego guza” — wyjaśnia dr Krzysztof Kamecki, dyrektor ds. medycznych Centrum Onkologii oraz koordynator Oddziału Klinicznego Urologii Onkologicznej, jeden z operatorów. Taki manewr odcina drogę hormonom do krwiobiegu, zanim dojdzie do manipulacji przy guzie.

Nad przebiegiem znieczulenia czuwał doświadczony zespół anestezjologiczny. W praktyce to ciągłe czuwanie nad ciśnieniem i gotowość do szybkiego podania leków obniżających wartości, gdyby doszło do nagłego wzrostu. Gdy naczynia nadnercza były zabezpieczone i narząd z guzem usunięty, zespół przeszedł do części jelitowej — z tego samego dostępu, bez dodatkowego dużego cięcia.

Reklama

Zespół i przebieg: 4 godziny współpracy kilku specjalności

Na liście operatorów znaleźli się: dr Krzysztof Kamecki (urologia onkologiczna) oraz chirurdzy z zespołu dr. hab. Michała Jankowskiego, prof. UMK — m.in. dr Karol Tkaczyński i lek. med. Maciej Tarczyński. Za bezpieczeństwo anestezjologiczne odpowiadała dr Małgorzata Wieczorek z zespołu kierowanego przez dr. Wojciecha Polenceusza. „Operacja była połączeniem leczenia dwóch osobnych chorób podczas jednego zabiegu z jednego dostępu” — podkreśla prof. Jankowski. Całość trwała około 4 godziny.

To nie tylko pokaz umiejętności technicznych. To także demonstracja, jak planuje się sekwencję działań: przygotowanie farmakologiczne, właściwa kolejność kroków, zsynchronizowane decyzje na styku chirurgii i anestezjologii. Kiedy każdy element pasuje, ryzyko maleje, a wynik staje się przewidywalny.

Reklama

Korzyści dla pacjentki są policzalne: jedno znieczulenie zamiast dwóch, krótsze leczenie i rekonwalescencja, mniejsze obciążenie organizmu oraz ograniczenie ryzyka powikłań. Dla mieszkańców oznacza to dostęp w mieście do zabiegów, które łączą leczenie kilku problemów w ramach jednej procedury — to właśnie operacja jednoczasowa Bydgoszcz w praktyce.

Chirurdzy podkreślają, że siłą ośrodka jest wachlarz metod — od laparoskopii, przez klasykę, po rozwiązania robotyczne — i możliwość wyboru tej, która najlepiej służy konkretnemu choremu. Taki model współpracy sprawia, że nawet rzadkie i złożone przypadki można prowadzić bez zwiększania inwazyjności. A to zmienia codzienność pacjentów bardziej niż jakiekolwiek hasła.

Reklama

Źródło: co.bydgoszcz.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama