Reklama

Areszt dla 32-latka z Wyżyn. Trzy kradzieże i dwa oszustwa


Wczoraj, 11 czerwca, sąd aresztował na dwa miesiące 32-latka zatrzymanego przez kryminalnych z komisariatu na Wyżynach w Bydgoszczy. Mężczyzna usłyszał pięć zarzutów i może spędzić za kratami nawet 8 lat.


Wyżyny znów trafiły do policyjnych raportów — i to z konkretnymi adresami. W końcówce maja ten sam sprawca miał uderzyć trzy razy, a po krótkim pościgu za śladami kryminalni zatrzymali go na ulicy Noakowskiego. To zamknęło serię kradzieży z łańcuszkami w tle.

Trzy uderzenia w dwa dni: Szpitalna, Wojska Polskiego, Glinki

Pierwszy sygnał padł 27 maja 2026 na ulicy Szpitalnej. Napastnik zagadał kobietę o pogodę, po czym nagle zerwał jej z szyi złoty łańcuszek z zawieszką. Jeszcze tego samego dnia wypatrzył 81-letniego mężczyznę wracającego z zakupów przy ulicy Wojska Polskiego — podszedł od tyłu i zabrał mu saszetkę z pieniędzmi oraz dokumentami. Następnego dnia na ulicy Glinki, przy przystanku autobusowym, zaskoczył kolejną kobietę i w identyczny sposób zerwał jej biżuterię. Ten schemat — krótkie zagadnięcie, błyskawiczny ruch ręką — miał dawać mu cenne sekundy przewagi.

Reklama

Zatrzymanie na Noakowskiego i pięć zarzutów

Śledczy z komisariatu na Wyżynach połączyli sprawy i wytypowali dobrze im znanego 32-latka. Kryminalni wypatrzyli go na ulicy Noakowskiego i zatrzymali. Zgromadzony materiał pozwolił postawić mu 5 zarzutów: trzy za kradzieże zuchwałe Bydgoszcz oraz dwa za oszustwa związane ze zbyciem biżuterii. Wczoraj, 11.06.2026, sąd zastosował wobec mężczyzny areszt na 2 miesiące. Za te przestępstwa grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Chcesz wiedzieć, co stało się z łańcuszkami? Ten wątek okazał się równie ważny jak same kradzieże.

Reklama

Dwa oszustwa przy sprzedaży biżuterii i ponad 7 tys. strat

Policjanci ustalili, że tuż po każdym zrywaniu łańcuszków sprawca je sprzedawał. Przedstawiał się jako właściciel i dwukrotnie wprowadził w błąd pracownika placówki handlowo-usługowej co do prawa własności biżuterii — to wypełniło znamiona oszustwa. Łączne straty pokrzywdzonych oszacowano na ponad 7 tysięcy złotych.

Sprawę prowadzą funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy z komisariatu na Wyżynach. Ich ustalenia pokazują prostą, ale skuteczną metodę działania: krótka rozmowa, rozproszenie uwagi, szarpnięcie i szybka ucieczka — najpierw z biżuterią, a potem z gotówką po jej sprzedaży.

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama