Reklama

Zwycięstwo Astorii Bydgoszcz. 93:84 z Miners po nerwowej końcówce


We wtorek Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz wygrała z Miners Katowice 93:84 w 31. kolejce Bank Pekao S.A. 1. Ligi. Wynik nie zmieniał położenia obu ekip, ale emocji w końcówce nie brakowało.


W Bydgoszczy, w meczu 31. kolejki Bank Pekao S.A. 1. Ligi, Enea Abramczyk Astoria pokonała Miners Katowice 93:84. To zwycięstwo Astorii Bydgoszcz przyszło po spokojnej pierwszej połowie i nerwowej dogrywce charakterów po przerwie. Gospodarze długo kontrolowali wydarzenia, ale Miners wrócili do gry i podnieśli ciśnienie na trybunach.

Zwycięstwo Astorii Bydgoszcz i kontrola do przerwy

Początek należał do katowiczan, którzy trafieniami z dystansu Tomasza Krzymińskiego i Camerona Hamiltona otworzyli mecz. Odpowiedź była szybka: aktywny Karol Gruszecki w krótkim czasie uzbierał osiem punktów, a trójka Marcina Nowakowskiego dała prowadzenie 18:13. Po efektownym kontrataku pierwsze punkty po powrocie do składu zdobył Mikołaj Jamiołkowski, a po 10 minutach tablica pokazała 27:22.

Reklama

Druga kwarta przyniosła pierwsze dwucyfrowe prowadzenie bydgoszczan — w 12. minucie z dystansu przymierzył Michał Chyliński i zrobiło się +10. Do przerwy przewaga była wyraźna: 50:35. Różnicę niosły liczby — skuteczność z gry 55% do 33% oraz zbiórki: 25 do 12. Szybko stało się jasne, że jeśli coś tu ma się zmienić, to dopiero po powrocie z szatni.

Przełom po zmianie stron: Miners doszli na 64:58

Po przerwie sygnał do pościgu dał Adam Skiba, a za nim punktowali Michał Kierlewicz i Thomas Davis. Gdy Davis trafił zza łuku, przewaga gospodarzy stopniała do 64:58. Chwilowe tąpnięcie przerwał Chyliński akcją 2+1, ale cała trzecia kwarta padła łupem gości — 27:18. Nagle mecz, który długo płynął jednym korytem, dostał zakręt i nurt przyspieszył.

Reklama

A potem zrobiło się naprawdę nerwowo: strata goniła stratę, a po jednej z nich Jakub Andrzejewski efektownym blokiem zatrzymał kontrę Kierlewicza. W kilku spornych starciach bydgoszczanie domagali się faulu, lecz sędziowskie gwizdki milczały. Na tablicy było 75:70 i wszystko znowu mogło pójść w dwie strony.

Końcówka pod dyktando Gruszeckiego i głośnej widowni

W kluczowym momencie doświadczenie zrobiło różnicę. Karol Gruszecki wymusił przewinienie Karola Nowakowskiego przy trójce i wykorzystał wszystkie rzuty wolne. Po chwili z dystansu odpowiedział Tomasz Krzymiński, lecz Gruszecki znów dorzucił punkty sprzed ręki obrońcy. Gdy wynik brzmiał 82:76, trybuny poderwały się i poniosły lidera gospodarzy. Na 2:45 przed końcem było 84:76.

Reklama

Po czasie Miners trafił jeszcze Cameron Hamilton, a Martyce Kimbrough odpowiedział długim rzutem — minimalnie na linii. Ostatni akcent należał do Andrzejewskiego, który na 36 sekund przed syreną zamknął mecz celną trójką na 91:82. Ostatecznie skończyło się 93:84.

Liderem punktowym Astorii był Karol Gruszecki — 19. Pod koszem błyszczał Adam Kemp — 15 punktów i 14 zbiórek, ważne trafienia dołożyli Marcin Nowakowski — 14 oraz Michał Chyliński — 14. Z dobrej strony pokazał się też wracający do gry Mikołaj Jamiołkowski — 9. U gości najskuteczniejsi byli: Cameron Hamilton — 18, Adam Skiba — 16, Tomasz Krzymiński — 14 i Thomas Davis — 13.

Reklama

Komplet wyników kwart mówi sporo o rytmie spotkania: 27:22, 23:13, 18:27, 25:22. Miners wygrali trzecią odsłonę wysoko i wrócili do gry, ale to zwycięstwo Astorii Bydgoszcz domknęła konsekwencja w ataku i kilka twardych zagrań w obronie, które podniosły publiczność z miejsc.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama