Setki maturzystów z Bydgoszczy i regionu spotkały się z przedstawicielami blisko 30 zagranicznych uczelni. Zamiast katalogów – konkret: rozmowy 1:1, krótkie prelekcje, realne ścieżki rekrutacji. Skandynawia znów kusi bezpłatnymi studiami i programami po angielsku.
Przez salę konferencyjną przewinęło się ponad 800 uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych. Wystawcy postawili na prosty format: stoiska konsultacyjne, krótkie prelekcje oraz indywidualne rozmowy o kierunkach, stypendiach i dokumentach. W efekcie kolejki tworzyły się nie przy ulotkach, lecz przy stolikach doradców.
Wśród gości byli m.in.:
Aalto University (Finlandia),
Dublin City University (Irlandia),
Breda University of Applied Sciences (Holandia),
IMI International Management Institute (Szwajcaria).
Obok uczelni publicznych pojawiły się szkoły prywatne oraz podmiot wspierający aplikacje – Gedu Global Education – z ofertami m.in. do Włoch, Danii, Austrii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, USA, Australii, ZEA i na Maltę. Podział był mniej więcej pół na pół: sektor publiczny i prywatny.
Oferty rozciągały się od inżynierii i informatyki, przez biznes i zarządzanie, po studia medyczne, artystyczne i humanistyczne. Dla jednych liczyły się laboratoria i zaplecze badawcze, dla innych – portfolio artystyczne i mentoring. Wielu uczniów pytało o praktyki, staże i możliwość łączenia pracy ze studiami.
Największe zainteresowanie budziły stoiska uczelni z północy Europy. Bezpłatne lub symboliczne czesne oraz anglojęzyczne programy przyciągały maturzystów i rodziców. Doradcy podkreślali przy tym, że mimo finansowych ułatwień konkurencja i wymagania językowe potrafią być wyższe – liczy się silne portfolio, wyniki z przedmiotów kierunkowych i terminowość w aplikacji.
Uczelnie publiczne zazwyczaj oferują niższe czesne lub zwolnienia, za to prywatne częściej stawiają na małe grupy i intensywny kontakt ze studentem. W obu przypadkach kluczowe jest policzenie pełnego kosztu:
czesne + zakwaterowanie + ubezpieczenie + transport + wiza (jeśli dotyczy). Na stoiskach padały konkretne widełki i listy stypendiów – uczniowie wychodzili z arkuszami do porównania.
Targi pokazały zmianę formuły. Zamiast błądzić między halami i katalogami, uczniowie wchodzili w krótkie, konkretne konsultacje – po 10–15 minut, z checklistą dokumentów i linkami do terminów. To przyspiesza decyzje i pozwala rodzicom oraz nauczycielom doradzić na podstawie twardych danych, a nie wrażeń.
Bydgoszcz od lat inwestuje w edukację i młodych mieszkańców. Takie targi, w centrum miasta, z obniżoną barierą wejścia (bezpłatny wstęp), przekładają się na lepsze decyzje edukacyjne i większą mobilność absolwentów. Nawet jeśli część z nich wyjedzie na studia, wielu wraca później z kompetencjami i siecią kontaktów, z których korzysta lokalna gospodarka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze