Trwało to 55 minut i wymagało trzech dogrywek. Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz przerwała serię wyjazdowych zwycięstw, ulegając w Poznaniu Enea Basket 97:102 w Bank Pekao S.A. I lidze mężczyzn.
To był mecz z gatunku tych, które pamięta się długo: napięcie rosło z każdą akcją, a po trzech dodatkowych odsłonach tablica w Poznaniu pokazała 102:97 dla Enea Basket. Seria zwycięstw na obcych parkietach Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz pękła po 55 minutach gry. Zespół trenera Grzegorza Skiby nie wykorzystał szans, które się pojawiły, a gospodarze prowadzeni przez trenera Marcina Klozińskiego wycisnęli z końcówki maksimum.
Start nie ułożył się po myśli bydgoszczan — szybkie dwa przewinienia Adama Kempa mocno skomplikowały walkę pod tablicami. Do przerwy Astoria przegrywała czterema punktami; przed syreną za trzy nie trafił Karol Gruszecki, który mógł zmniejszyć straty. Po zmianie stron przebudził się Martyce Kimbrough, trafiając dwie trójki i przywracając równowagę, ale brakło kontynuacji serii.
W ostatniej kwarcie wszystko szło kosz za kosz — aż do akcji, po której do pierwszej dogrywki doprowadził rozgrywający Enea Basket James Washington. W dodatkowym czasie to Astoria goniła wynik; na finiszu Adam Kemp stanął na linii i trafił tylko raz, co oznaczało drugą dogrywkę. Na jej początku gospodarze stracili Michała Samsonowicza (piąty faul), a wcześniej boisko opuścił też Patryk Stankowski z takim samym dorobkiem przewinień. I właśnie wtedy wydawało się, że karty są po stronie gości.
Jednak kluczowa okazała się końcówka. Sędziowie odgwizdali faul na Jamesie Washingtonie przy próbie Martyce Kimbrough, a doświadczony rozgrywający zamienił okazję na punkty, wymuszając trzecią dogrywkę. W niej błysnął Kacper Mąkowski, który szybko zbudował prowadzenie dla Enea Basket, a całość domknął celnym rzutem Bartosz Mońko. Astoria już tego nie odrobiła.
Bydgoszczanie zakończyli mecz z celnością z gry poniżej 37% i tylko 12 asystami — jak na zespół, który potrafi regularnie przekraczać 20 kluczowych podań, to wyraźny sygnał do analizy. Najwięcej dla Astorii zdobył Martyce Kimbrough 27, dalej Adam Kemp 13, Karol Kamiński 12 i Jakub Andrzejewski 12. Na deskach wyróżnili się Patryk Kędel i Mikołaj Jamiołkowski — obaj po 11 zbiórek (Kędel 11 punktów, Jamiołkowski 10).
U gospodarzy prowadził James Washington 24, a świetnie sekundował mu Patryk Stankowski 21. Double-double zapisał Konrad Rosiński — 12 punktów i 10 zbiórek. Ważne momenty należały też do Kacpra Mąkowskiego (10) i wspomnianego Bartosza Mońko (3). Rozkład wyników pokazał huśtawkę napięć: kwarty 21:12, 22:27, 17:19, 14:16, a dogrywki 11:11, 8:8, 9:4.
To była pierwsza w tym sezonie okazja, by Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz zagrała w komplecie — na parkiet wrócił Michał Chyliński. Z kolei Enea Basket zagrała bez Mikołaja Stopierzyńskiego, który zmaga się z problemami zdrowotnymi. Nie tyle brak ludzi, co detale — skuteczność, decyzje w końcówkach — przesądziły tym razem o wyniku. Sport, a właściwie ten konkretny wieczór w Poznaniu, przypomniał o pokorze i lekcji na następne kolejki Bank Pekao S.A. I ligi mężczyzn.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze