W czwartej edycji konkursu „Mistrzowie w swoim fachu” najlepsze okazały się dwie dwuosobowe ekipy z Tucholi. Młodzi kucharze z regionu pracowali nad deserem, zupą i daniem głównym z mlekiem — w Zespole Szkół Gastronomiczno‑Hotelarskich w Bydgoszczy.
W murach Bydgoszczy, w szkolnych kuchniach Zespole Szkół Gastronomiczno‑Hotelarskich, odbyła się 4. edycja rywalizacji „Mistrzowie w swoim fachu”. Temat narzucał kierunek: mleko i to, co z niego powstaje. Uczniowie mieli do zrobienia komplet: zupę, danie główne i deser. I to w warunkach konkursowego tempa.
Kucharze pracowali 3 godziny nad trzema potrawami, a do tego czekał ich test wiedzy i „test smaku” — wszystko w ramach motywu mleko i jego przetwory. Tempo było wysokie.
Najwięcej powodów do radości miała Tuchola. Pierwsze miejsce wywalczył duet Julia Glama i Żaklina Pasza z Zespołu Szkół Licealnych i Technicznych im. Ziemi Tucholskiej w Tucholi. Tuż za nimi uplasowały się ich szkolne koleżanki: Katarzyna Hansz i Magdalena Grzeca. Trzecie miejsce trafiło do Julii Spieczyńskiej i Mai Rychlickiej reprezentujących Zespół Szkół w Kowalewie Pomorskim. Dwie tucholskie ekipy na szczycie — to mocny sygnał, że w tamtejszych pracowniach uczniowie wiedzą, co robią. Podium dopełnił zespół z powiatu golubsko‑dobrzyńskiego.
Na kuchennych stanowiskach stanęli uczniowie z kilku miast regionu, w tym z Toruń, a gospodarzem był bydgoski „Gastronomiku”. To była rywalizacja, ale też spotkanie środowiska.
„8 dwuosobowych drużyn” — tak liczbę uczestników podsumowała Barbara Nicińska z ZSG‑H, podkreślając rangę wydarzenia.
O poziomie decydowali jurorzy: Rafał Godziemski, Michał Zieliński i Adam Rzęski. Uczestnicy poza talerzem zmagali się z testem wiedzy i próbą smaku, co porządkowało punktację i odsuwało przypadek. Pracownie, w których gotowali, przeszły generalne odświeżenie w ubiegłym roku, co goście z innych szkół od razu zauważyli. Dobre zaplecze techniczne i rzetelna ocena — to przepis na uczciwy konkurs. A dla młodych kucharzy także lekcja pracy pod presją.
Organizacja wydarzenia była możliwa dzięki funduszom z programu Bydgoski Grant Oświatowy. To ważny zastrzyk dla szkolnej edukacji gastronomicznej.
Nikt nie wrócił do domu z pustymi rękami: przygotowano nagrody rzeczowe, w tym m.in. saturatory, air fryery, blendery kielichowe i patelnie. Taki sprzęt realnie przyda się w kolejnych treningach i pierwszych stażach. Uczniowie dostali więc nie tylko dyplomy, ale i narzędzia do rozwijania umiejętności. To inwestycja w praktykę, nie tylko w pamiątki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze