Pod Urzędem Miasta Bydgoszczy ustawiła się kolejka osób, które chcą zastrzec numer PESEL — jak podaje Radio PiK, to reakcja na wyciek danych w firmie MyDr i wczorajszy apel wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego.
Przed Urzędem Miasta Bydgoszczy czeka dziś grupa mieszkańców z wnioskami o zastrzeżenie PESEL. Urzędnicy tłumaczą, że to skutek głośnego wycieku danych i publicznego apelu rządu. Kolejka jest, ale sprawę da się załatwić szybciej — bez wychodzenia z domu.
Numer PESEL można zastrzec na trzy sposoby: przez stronę internetową, w aplikacji mOBYWATEL albo w dowolnym urzędzie gminy. To usługa bezpłatna i wykonywana od ręki — czyli decyzja zapada podczas wizyty lub po złożeniu wniosku online.
Jeśli ktoś wybiera wizytę stacjonarną, potrzebny jest dowód osobisty albo paszport oraz wniosek o zastrzeżenie numeru. Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Bydgoszczy, mówi, że kilkadziesiąt osób przyszło dziś w reakcji na słowa wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego. Dodaje, że miasto zachęca do załatwiania tej sprawy zdalnie — osoby, które nie czują się pewnie w internecie, mogą przyjść do ratusza.
Impulsem do działania był atak na firmę MyDr i informacja o wycieku danych niemal 19 milionów osób. W ślad za tym Ministerstwo Cyfryzacji odnotowało gwałtowny wzrost liczby blokad numerów: w środę, 12.08, do godziny 18:00 zastrzeżono prawie 97 tysięcy numerów PESEL. Dla porównania — przez cały lipiec takich zgłoszeń było nieco ponad 102 tysiące.
Nie chcesz stać w kolejce? Złóż wniosek online i potwierdź tożsamość w aplikacji — efekt jest taki sam, jak po wizycie w Urzędzie Miasta Bydgoszczy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze