Zaległości handlu spadły rok do roku o ponad 277 mln zł, ale Wielkanoc zastaje sklepy z klientem, który waży każdą złotówkę. To test, czy poprawa finansów firm utrzyma się mimo chudszego koszyka.
Branża wchodzi w okres świąteczny z mieszanką ulgi i napięcia: zaległości handlu sięgają 8,7 mld zł, lecz według BIG InfoMonitor i Biura Informacji Kredytowej na koniec stycznia 2026 były niższe o ponad 277 mln zł rok do roku. Handel przed Wielkanocą w Polsce ma więc lepszy punkt startu niż rok temu, choć marże wciąż cisną i to klienci dyktują tempo.
Najmocniej poprawił wynik detal: zaległe zobowiązania spadły tu o 196 mln zł, czyli o 6 proc. rok do roku, a z rejestrów wypadło kilka tysięcy dłużników. W hurcie również widać zmianę na plus, choć łagodniejszą. Mimo to sam ciężar zadłużenia pozostaje wysoki — w detalu to ponad 3,1 mld zł, a w hurcie ponad 4,4 mld zł.
„Spadek liczby zadłużonych firm w połączeniu z realnym wzrostem sprzedaży to sygnały trwałej zmiany” — mówi Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor. Zwraca też uwagę na warunki gry: pomaga niższa inflacja, realny wzrost płac i tańszy pieniądz, ale ciążą ceny paliw, słabe nastroje i 19 proc. udział zatorów płatniczych w łącznych zaległościach firm w gospodarce.
Czy wielkanocny ruch wystarczy, by utrzymać spadek zaległości — i gdzie karta odwróci się szybciej: w detalu czy hurcie? Odpowiedź w dużej mierze przyniosą koszyki zakupowe z najbliższych dni.
Obraz popytu potwierdza Główny Urząd Statystyczny: w lutym 2026 sprzedaż detaliczna (w cenach stałych) była wyższa o 5,0 proc. rok do roku. Miesiąc do miesiąca notowano spadek, ale okres styczeń–luty 2026 zakończył się wzrostem względem ubiegłego roku. Rynek odbudowuje się, choć nie jest to sprint.
Nastroje konsumenckie hamują rozmach. Z badania BIG InfoMonitor wynika, że 61 proc. gospodarstw domowych planuje budżet tak, by utrzymać równowagę między wpływami a kosztami życia, 29 proc. zamierza ograniczyć wydatki, a tylko 10 proc. chce wydać więcej. Co ważne, wśród tych, którzy zwiększą wydatki, aż 83 proc. wskazuje na wyższe ceny jako główny powód — to znaczy, że wartość paragonów rośnie często bez wzrostu liczby produktów.
„Klienci częściej porównują oferty i kupują bardziej przemyślanie” — komentuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. Firmy odpowiadają elastycznością: doszlifowaną ofertą, promocjami szytymi pod koszyk świąteczny i mocniejszą pracą w kanałach online — to podejście ma utrzymać obroty przy presji na marżę.
Różnice terytorialne są wyraźne. Największy ciężar zaległości dźwiga województwo mazowieckie — ponad 1,8 mld zł i niemal 14 tys. firm z problemami płatniczymi. Ponad miliard złotych niespłaconych zobowiązań mają też Śląsk i Wielkopolska. Po drugiej stronie skali są Opolszczyzna (ok. 114 mln zł) oraz Podlasie z najmniejszą liczbą zadłużonych firm.
Dla naszego regionu istotny jest inny parametr: w województwie kujawsko-pomorskim średnie zadłużenie na podmiot przekracza 183 tys. zł, co wskazuje na większą skalę problemu w pojedynczych firmach. W praktyce oznacza to wyższe ryzyko wrażliwości na krótkie zawirowania popytu — stąd tak duże znaczenie stabilnego ruchu w sklepach w świątecznych dniach i szybkości reagowania na preferencje klientów.
Kluczowe wnioski spinają się więc w prostą myśl: poprawia się ściągalność i dyscyplina finansowa, ale wynik świątecznego tygodnia zadecyduje, jak długo ta poprawa utrzyma się w branży.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze