Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz wygrała na Kociewiu 78:74 po końcówce pełnej nerwów w sobotni wieczór. Grając w dziewięciu i po urazie w trakcie meczu, zespół trenera Grzegorza Skiby zrewanżował się SKS Fulimpex Starogard Gdański za grudniową porażkę.
Starogard Gdański, króciutka ławka i wynik 78:74 dowieziony po burzliwej końcówce — ten mecz kibice Astorii zapamiętają na długo. Bydgoszczanie pojechali na Kociewie bez Wojciecha Dzierżaka, Karola Kamińskiego, Patryka Kędla i Karola Gruszeckiego, a w trakcie gry stracili jeszcze Mikołaja Jamiołkowskiego. Mimo tego Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz uciekła z trudnego parkietu z kompletem punktów.
Plan na sobotni wieczór posypał się w chwili, gdy przy stanie 57:57 Mikołaj Jamiołkowski chwycił się za nogę i nie był w stanie kontynuować. Goście zostali przy dziewięcioosobowej rotacji — z której Krzysztof Borkowski zagrał tylko nieco ponad siedem minut, a Jamiołkowski niecałe dwanaście. Gospodarze też nie byli w pełnym składzie (bez Sebastiana Kowalczyka), ale to u Astorii ubytki były większe. Tym razem jednak to nie miało znaczenia.
Gdy Damian Jeszke trafił za trzy na 65:66, mecz znowu zrobił się otwarty. Na 2,5 minuty przed końcem Bartosz Ptak wyczekał Adriana Kordalskiego i wykończył kontrę — na tablicy było 65:75 i wyglądało to jak spokojna kontrola. SKS odpowiedział błyskawicznie: dwa razy zza łuku celnie przymierzył kapitan Bartosz Majewski, a pojedynczy rzut wolny Michała Chylińskiego dał Astorii pięciopunktowy margines.
Jeszcze raz huknęło z dystansu — tym razem ręką Adriana Kordalskiego. Trener Grzegorz Skiba natychmiast wziął czas, Astoria przeniosła piłkę na połowę ataku i zagrała na faul. Martyce Kimbrough stanął na linii i nie drgnęła mu ręka; dorzucił kolejne punkty, zamykając drzwi gospodarzom. Ostatnia trójka z narożnika Majewskiego nic już nie zmieniała — przewaga czterech „oczek” dojechała do syreny.
Strzelecki ciężar wzięli na siebie Martyce Kimbrough (29 punktów) oraz trafiający z dystansu Jakub Andrzejewski i Michał Chyliński. Pod obręczami pracował Adam Kemp — zebrał 14 piłek. Zespół grał krótko, ale skutecznie: wolne padały wtedy, gdy trzeba było je trafić, a te kilka trójek w kluczowych momentach utrzymywało gości na prowadzeniu.
Pełne linie punktowe gości wyglądają tak: Martyce Kimbrough 29, Marcin Nowakowski 7, Michał Chyliński 6, Mikołaj Kachelski 5, Adam Kemp 5 (14 zb.) oraz z ławki Jakub Andrzejewski 13, Bartosz Ptak 6, Mikołaj Jamiołkowski 4, Krzysztof Borkowski 3. U gospodarzy najwięcej: Adrian Kordalski 14, Bartosz Majewski 12, De'monte Buckingham 10 (10 zb.).
To zwycięstwo ma też smak rewanżu. W grudniu, w Grupa Moderator Arenie, osłabiony SKS (bez Damiana Jeszke i Mateusza Bartosza; wówczas szkoleniowiec Darko Radulović) ograł Astorię 71:79, gdy bydgoszczanie wystąpili bez Marcina Nowakowskiego. Teraz role się odwróciły: Astoria grała bez czterech ważnych graczy, a jednak wróciła z Kociewia z wygraną. Co ciekawe, już w poprzednich sezonach te konfrontacje na poziomie tuż pod ekstraklasą bywały przewrotne — raz kończyły się nokautami (103:77 i 95:63 dla bydgoszczan), innym razem obie drużyny brały po wygranej zgodnie z własnym dyktandem.
Teraz jest jeszcze jeden skutek: Astoria utrudniła SKS-owi pogoń za Top4 przed fazą play-off. O tym, czy starogardzianie dostaną przewagę parkietu na start, przesądzi ostatnia kolejka w najbliższą środę. A skoro w tym sezonie wygrywała częściej ta drużyna, którą skreślano przed pierwszym gwizdkiem, emocje dopiero się rozkręcają.
Pełny wynik: SKS Fulimpex Starogard Gdański – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 74:78 (15:24, 19:15, 21:18, 19:21).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze