Reklama

Astoria wraca do ekstraklasy. 96:87 i MVP dla Kamińskiego


96:87 w Grupa Moderator Arenie i święto na trybunach. Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz w środę domknęła finał 1. ligi na 3–2 z ŁKS Coolpack Łódź i po trzyletniej przerwie wraca do Orlen Basket Ligi.


96:87 w Grupa Moderator Arenie — awans po trzech latach

Pełne trybuny, głośny szum przed każdą akcją i nerwy, które nie schodziły aż do końcowej syreny. Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz wygrała piąte spotkanie serii z ŁKS Coolpack Łódź 96:87 i zamknęła finał na 3–2. Mecz falował, ale gospodarze dowieźli przewagę, którą zbudowali po przerwie — trzecia kwarta skończyła się wynikiem 30:19, co odwróciło losy wieczoru. Dla miasta to jasny sygnał: ekstraklasa wraca do Grupa Moderator Areny.

Kamiński ma wieczór życia: 34 punkty i MVP finałów

Bohater był widoczny w każdej ważnej sekwencji. Karol Kamiński rzucił 34 punkty i odebrał statuetkę MVP finałów — zasłużenie, bo grał najrówniej w całej serii i w kluczowych chwilach trzymał atak w ryzach. Obok niego eksplodował Martyce Kimbrough27 punktów — który trafiał, wchodził pod kosz i wymuszał faule, dokładnie wtedy, gdy drużyna tego potrzebowała. Po drugiej stronie ogień podtrzymywał Jaquan Carlos z dorobkiem 36 punktów, a na otwarciu spotkania trafieniami z dystansu odpowiedział kapitan łodzian Norbert Kulon. W całym meczu zaważył też detal: przyjezdni spudłowali 16 rzutów wolnych, gdy kluczowi gracze Astorii z linii się nie mylili.

Reklama

To był wieczór, w którym awans Astorii Bydgoszcz do ekstraklasy stał się faktem po serii wymagającej cierpliwości. I jeszcze czymś: kapitan gospodarzy Marcin Nowakowski — człowiek od twardej roboty — pchał zespół drobnymi, ale kluczowymi interwencjami. To właśnie taki moment zbudował przewagę, którą trudno było już roztrwonić.

Przełom po przerwie: trójka Chylińskiego, seria i kropka nad i

Do przerwy było pod górę — gospodarze schodzili do szatni przy 38:41. Po zmianie stron zaczęła się inna opowieść. Hustle Nowakowskiego na tablicy zakończony szybkim dograniem do Michała Chylińskiego i czysta trójka z narożnika wyprowadziły Astorię na 55:54. Hala uniosła się wrzawą, a ten błysk odwagi kapitana stał się zapalnikiem dłuższego biegu. Chwilę później wpadły punkty Adama Kempa, a seria domknęła trzecią kwartę na 68:60.

Reklama

Na początku czwartej odsłony Kamiński dołożył dwa bomby zza łuku — tablica pokazała 74:62, a ławka ŁKS wzięła przerwę. Goście wciąż mieli argumenty. Marcel Ponitka ciągnął zespół (skończył z 18 punktami i 12 zbiórkami), Carlos nie rezygnował, a gra szarpnęła. Astoria musiała to wytrzymać mimo problemów — za pięć przewinień zeszli Karol Gruszecki, Adam Kemp i Michał Chyliński. Na pół minuty do końca przewaga stopniała do 88:84.

Doświadczenie jednak dowiozło wynik. Spokojne ręce na linii wolnych — Kamiński, Nowakowski, Kimbrough — gasiły każdy pożar. A na cztery sekundy przed syreną MVP wieczoru postawił pieczątkę: przechwyt na Carlosie i wsad, który przesądził o wszystkim. Chwilę potem na środku parkietu rozpoczęła się ceremonia — Kamiński odebrał nagrodę dla MVP, a kapitan Marcin Nowakowski uniósł puchar w koszulce Chylińskiego; za moment trzymali go już razem, w geście, który domknął długi sezon.

Reklama

Pełne liczby z finałowego starcia mówią jasno o tym, kto rozstrzygnął ten wieczór: dla Astorii — Kamiński 34, Kimbrough 27, Kemp 15, Andrzejewski 5, Gruszecki 0; z ławki: Nowakowski 9, Chyliński 6, Jamiołkowski 0, Ptak 0. Dla ŁKS: Carlos 36, Ponitka 18, Kulon 10, Lewandowski 5, Collins 4, Motylewski 4, Urban 6, Grudziński 4, Maćkowiak 0, Sewioł 0. Cała seria? Do trzech zwycięstw — i jest 3–2 dla Enea Abramczyk Astorii.

To był twardy, wieloodcinkowy finał — z meczami, w których jedna strona potrafiła zdominować drugą. W decydujący wieczór gospodarze wygrali trzecią i czwartą kwartę, zachowali chłodną głowę na linii i zamknęli drzwi do pościgu. Dla kibiców to prosta wiadomość: Orlen Basket Liga znowu będzie gościć na GMA, a czarno-czerwoni wrócili tam, gdzie chcieli być od trzech lat.

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama