Po nerwowej niedzieli i porażce po dogrywce, w poniedziałek Enea Abramczyk Astoria rozbiła Kotwicę Port Morski Kołobrzeg 106:77 w bydgoskiej Grupa Moderator Arenie. Rywalizacja jest 1:1 i w następny weekend przenosi się nad morze.
W Grupa Moderator Arenie zaczęli od oddechu ulgi, bo po nieudanej końcówce niedzielnego starcia Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz w poniedziałek odwinęła się z pełną mocą. Wynik 106:77 mówi sam za siebie, ale ważniejsza jest pewność, z jaką gospodarze kontrolowali grę po przerwie. W serii z Kotwicą Port Morski Kołobrzeg mamy 1:1 i teraz wszystko rozstrzygnie się w następny weekend w Kołobrzegu.
Pierwszy mecz ruszył jak zimny prysznic — po niespełna czterech minutach było 0:11. Przerwa na żądanie Grzegorza Skiby pomogła uspokoić rękę, a celne trójki Martyce Kimbrougha, Karola Gruszeckiego i Patryka Kędla szybko skasowały stratę. Do przerwy gospodarze nadal gonili (35:40), a po trzech kwartach na tablicy widniał remis 56:56. Końcówka bolała: niewykorzystane wolne i niewpadnięta trójka Kimbrougha w ostatniej akcji otworzyły drzwi dla gości, którzy wygrali w dodatkowym czasie.
Najwięcej kłopotu sprawił Paweł Leończyk — doświadczenie i siła pod koszem niosły Kotwicę. W meczu nr 1 miał 24 punkty i 17 zbiórek, a wspierali go Paweł Dzierżak (20) i KJ Feagin (15 i 11 asyst). Po bydgoskiej stronie punktowali głównie Martyce Kimbrough (23), Karol Gruszecki (21) i Patryk Kędel (15). Wynik poszedł w świat, ale w zespole zostało poczucie, że mecz był do zamknięcia przed dogrywką.
Drugi dzień, inny rytm. Pierwsza kwarta jeszcze pod dyktando gości (17:21), jednak po zmianie stron Astoria włączyła tryb, który kibice lubią najbardziej. W trzy minuty drugiej odsłony gospodarze zrobili serię 31:14 w tej kwarcie i wzięli inicjatywę. Do przerwy przewaga urosła do trzynastu punktów, a po wznowieniu gra toczyła się tak, jak życzyli sobie czerwono-czarni — szybko, konsekwentnie, z czytelnym atakiem przez Adama Kempa.
W 32. minucie było już 75:57, a po trójce Jakuba Andrzejewskiego dystans po raz pierwszy sięgnął 20 punktów. Do końca nie było drżenia rąk: kwartowe domknięcie na 35:20 i tablica stanęła na 106:77. Rozkład punktów mówi sporo o jakości grania: Kimbrough 23, Kędel 17, Kemp 15, a po 11 dołożyli Gruszecki i Andrzejewski; z ławki ważne minuty dał Karol Kamiński (12) i wrócił do rotacji, poszerzając opcje w ataku i w obronie. Dla Kotwicy trafiali głównie KJ Feagin (30) i Paweł Dzierżak (25), ale tym razem to nie wystarczyło.
Co przyniesie wyjazd nad morze? Odpowiedź jest prosta: dwa mecze mogą zakończyć rywalizację albo oddać inicjatywę. Jeśli poniedziałkowy porządek w ataku i twardość z tyłu pojadą w autokarze, Astoria Bydgoszcz – Kotwica Kołobrzeg może przechylić się na stronę bydgoszczan już w weekend.
Zanim poszła w górę pierwsza piłka, gospodarze mieli powód do uśmiechu. Trener Enei Abramczyk Astorii, Grzegorz Skiba, został wybrany przez pierwszoligowych szkoleniowców Trenerem Sezonu, a Karol Gruszecki trafił do pierwszej piątki rozgrywek. Dzień później parkiet potwierdził, że te tytuły nie są przypadkiem.
Teraz seria przenosi się do Kołobrzegu — dwa wyjazdy w następny weekend zdecydują o kierunku rywalizacji. W klubie pamiętają, jak niewygodna bywa jazda „pod ścianą”, co przypomina ubiegłoroczny półfinał z Sokołem Łańcut. Poniedziałkowe 106:77 to jednak konkret. I to na takim konkretze najłatwiej buduje się wiarę przed drogą nad morze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze