W sobotni wieczór w Kołobrzegu bydgoszczanie wygrali z Kotwicą po thrillerze zakończonym dogrywką. Kto przesądził, jak odrobili minus dziesięć i co rozstrzygnęło w dodatkowym czasie — wszystko poniżej.
Wyjazd do Hali Milenium od lat bywał dla bydgoszczan niewygodny, ale tym razem końcowy wynik mówi sam za siebie. W Kołobrzegu Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz wygrała po dogrywce 89:91, choć mecz wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. Transmisja płatała figle, za to emocji na parkiecie nie brakowało.
Start był obiecujący: celne trójki Patryka Kędla i aktywność Karola Kamińskiego ustawiły ton, a po stronie gospodarzy ciężar wziął na siebie Paweł Dzierżak. Pierwsza odsłona kończy się prowadzeniem gości.
Druga kwarta to szybkie uderzenie Kotwicy i pogoń Astorii. Po trójce Kamińskiego na tablicy widniało 33:33, a do przerwy bydgoszczanie mieli minimalny zapas.
Po zmianie stron kołobrzeżanie znów zaczęli od serii 0-8 i to oni dyktowali warunki. Karol Gruszecki wielokrotnie podtrzymywał ofensywę gości, ale Kotwica potrafiła odskoczyć nawet na 11 punktów. Ważne trafienia dołożyli też Kamiński, Kemp i Kędel, dzięki czemu straty przed czwartą kwartą stopniały. Przed decydującą odsłoną było 65:60 dla gospodarzy, a na dystansie przebudził się Mikołaj Kurpisz. Bydgoszczanie trzymali kontakt, choć mecz robił się coraz bardziej nerwowy.
W trudnym momencie Jakub Andrzejewski opuścił parkiet po drugim przewinieniu technicznym. Chwilę później, przy 72:65, gospodarze wykorzystali serię wolnych i przewaga znów urosła do dziesięciu.
Astoria jednak nie pękła: z narożnika trafił Marcin Nowakowski, zmniejszając straty do 76:72. Po drugiej stronie Szymon Długosz i Paweł Dzierżak odpowiadali, utrzymując bezpieczny bufor posiadania.
W ostatniej minucie Karol Gruszecki wykorzystał dwa wolne na 85:83, a Remon Nelson spudłował próbę zamykającą mecz. Gruszecki znów stanął na linii i doprowadził do remisu, po czym Kotwica wzięła czas i przeniosła piłkę na połowę Astorii. Nelson został zatrzymany potężnym blokiem skrzydłowego gości, a dobitka Wojciecha Frasia nie znalazła celu — potrzebna była dogrywka.
W dodatkowych pięciu minutach oba zespoły długo pudłowały i wynik rósł w ślimaczym tempie. Gdy Kotwica objęła prowadzenie 89:88 po stracie gości, przyszła akcja meczu. Wojciech Dzierżak odnalazł miejsce w narożniku i po podaniu Gruszeckiego trafił zza łuku.
Do końca gospodarze mieli jeszcze swoje szanse, lecz piłka nie wpadała. Astoria dowiozła przewagę i zabrała z Kołobrzegu dwa punkty.
Liderem bydgoszczan był Karol Gruszecki 24, a Patryk Kędel dołożył 17 i kilka ważnych trójek. Środek pomalowanego kontrolował Adam Kemp 13 zb. i 13 punktów; solidnie wsparł ich Karol Kamiński (12).
Po stronie Kotwicy najwięcej rzucił Paweł Dzierżak 19, Szymon Długosz dorzucił 18, a Remon Nelson 15. Dwucyfrowo punktował też Filip Małgorzaciak (14 i 11 asyst), z dystansu trafiał Mikołaj Kurpisz (12). Pozostali dorzucali pojedyncze oczka.
Ćwiartki: 19:23, 25:22, 21:15, 20:25, dogrywka 4:6. Razem: 89:91.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze