Reklama

Astoria odwraca mecz w Bydgoszczy. 53:25 po przerwie i marsz po 1. miejsce


Sobotni wieczór w Bydgoszczy zaczął się nerwowo, ale skończył głośnym sprintem Enei Abramczyk Astorii. Gospodarze rozbili po zmianie stron Eneę Basket Poznań i wygrali 88:67, zostając o krok od wygrania rundy zasadniczej.


W Bydgoszczy kibice zobaczyli dwa zupełnie różne mecze w jednym. Do przerwy prowadził Enea Basket Poznań, po przerwie na parkiecie królowała Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz. Gospodarze odwrócili losy spotkania i zwyciężyli 88:67 w sobotni wieczór, budując przewagę, której nie oddali już do końca.

Po przerwie Bydgoszcz przyspiesza: 53:25 w drugiej połowie

Pierwsza połowa układała się pod dyktando gości, którzy schodzili na przerwę z prowadzeniem 42:35. Skuteczność bydgoszczan bliżej obręczy kulała, ratowały ich tylko rzuty z dystansu. Po zmianie stron obraz gry pękł jak skorupa — trzecia kwarta wygrana 21:11, czwarta dołożona 32:14. Suma drugiej części? 53:25 i pełna kontrola tempa, zbiórek oraz selekcji rzutów.

Reklama

Iskrą był rzut z rogu za trzy Karola Gruszeckiego, który skasował część strat. Chwilę później nerwy na linii utrzymał Patryk Kędel i było po równo. Serię zamknęły trafienia Martyce’a Kimbrough i Jakuba Andrzejewskiego — po 30 minutach tablica pokazała 56:53. A gdy w czwartej kwarcie najpierw poszła kontra, a potem znów wszedł dystans, zrobiło się 61:53 i szkoleniowiec Edmunds Valeiko (Enea Basket Poznań) szybko wziął przerwę. Nie pomogło.

Gruszecki prowadzi, wsparcie z ławki robi różnicę

Najwięcej punktów dla bydgoszczan zdobył Karol Gruszecki — 22. Za nim: Karol Kamiński — 13, a po 11 dołożyli Marcin Nowakowski i z ławki Jakub Andrzejewski. Dwucyfrowo trafił też Martyce Kimbrough — 10, a pod koszem pracował Adam Kemp — 6. Z rezerw solidnie wsparli także Patryk Kędel — 10 i Michał Chyliński — 5. W końcówce na parkiecie pojawili się jeszcze Krzysztof Borkowski, Mikołaj Kachelski i Bartosz Ptak, domykając wysoko wygrany mecz.

Reklama

U poznaniaków najwięcej rzucili Patryk Stankowski — 11 i Konrad Rosiński — 10. Punktowali także Andrzej Krajewski — 9 oraz James Washington — 9, a po sześć dorzucili Kacper Mąkowski i Bartosz Mońko. Goście długo trzymali rytm, zacieśniając pole trzech sekund, jednak po przerwie zostali wypchnięci z komfortowych pozycji i stracili kontrolę nad deską.

Wygrana Astorii Bydgoszcz i scenariusz na środę w Łańcucie

To nie tylko efektowna wygrana Astorii Bydgoszcz. Dzięki potknięciu rywali — zwycięstwu Miners Katowice w Łodzi — bydgoszczanie są już o włos od pierwszej lokaty po rundzie zasadniczej. Matematyka jest prosta: technicznie tylko ŁKS Coolpack może ich jeszcze wyprzedzić (bezpośredni bilans nie sprzyja bydgoszczanom), ale na koncie łodzian jest pięć porażek więcej. Do końca sezonu zasadniczego Astorii zostało pięć meczów.

Reklama

Najbliższa okazja, by postawić kropkę nad i, nadchodzi szybko — już w środę w Łańcucie. Jeśli bydgoszczanie wygrają, zapewnią sobie zwycięstwo w fazie zasadniczej sezonu 2025/26. Taki finisz daje przewagę własnego parkietu w kluczowych momentach wiosny, a to w Bydgoszczy potrafi robić różnicę.

Dla kibiców ważne jest też jedno: Astoria ma powtarzalny schemat tej rundy — ospały start, a potem nagłe przyspieszenie. Kiedy rusza lawina, słychać to w hali i widać na tablicy wyników. I właśnie to granie po przerwie może być największym atutem, gdy stawka wzrośnie jeszcze bardziej.

Reklama

Pełny wynik z kwart: 13:22, 22:20, 21:11, 32:14 dla Enei Abramczyk Astorii Bydgoszcz — i to ostatnie dwie części ustawiły cały wieczór.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama