Reklama

40% studentów w Polsce porzuca studia. UKW z Bydgoszczy chce to zatrzymać, ale czy wie jak?

Uczelnie wyższe w Polsce zmagają się z poważnym problemem – niemal co drugi student nie kończy studiów. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy ma plan, by to zmienić. Ale czy sama inicjatywa wystarczy?

UKW wśród najlepszych wniosków, ale to dopiero początek

Uniwersytet Kazimierza Wielkiego zajął 16. miejsce wśród 69 uczelni zakwalifikowanych do trzeciego etapu prestiżowego konkursu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Projekt „MiniDO – Minimalizowanie drop-outu na UKW” ma przeciwdziałać porzucaniu studiów przez studentów. W puli programu „Efektywne zarządzanie uczelnią w celu minimalizowania zjawiska drop outu” znalazło się 308 milionów złotych. Zgłoszono łącznie 151 projektów, ale tylko część trafiła do etapu negocjacji.

Brzmi jak sukces – i rzeczywiście, uzyskanie tak wysokiego miejsca w konkursie NCBR to sygnał, że uczelnia nie tylko dostrzega problem, ale także próbuje go realnie przepracować. Pytanie tylko, czy za formalnym sukcesem pójdzie rzeczywista zmiana.

Reklama

UKW liczy obecnie około 6,9 tysiąca studentów (stan na grudzień 2023). W ostatnich latach liczba nowych studentów wzrosła z około 2,5 do 3 tysięcy rocznie, a całościowo uczelnia odnotowała wzrost o około 500 osób względem roku poprzedniego. Co więcej, w rekrutacji na rok akademicki 2024/2025 UKW otrzymał 7879 zgłoszeń – to o ponad 700 więcej niż rok wcześniej, mimo że w całym kraju liczba maturzystów spadła o 15 tysięcy.

Największym hitem rekrutacji okazała się psychologia – aż 850 kandydatów zarejestrowało się na ten kierunek, co daje średnio 5,67 osoby na jedno miejsce. Uczelnia inwestuje też w nowe programy, m.in. Studia Wschodnie z językiem chińskim i rosyjskim, które mają ruszyć w październiku 2025 roku. To przykład odpowiedzi na realne potrzeby rynku pracy.

Reklama

Zjawisko, które przybrało rozmiary kryzysu

Według danych, aż 40% studentów w Polsce porzuciło studia w latach 2012–2020. W niektórych przypadkach są to świadome wybory życiowe, w innych – efekt wypalenia, braku sensu, niezrozumienia kierunku, a czasem niemożności pogodzenia nauki z pracą. Ale niezależnie od przyczyny, jedno jest pewne – to nie są liczby, które można zbyć wzruszeniem ramion.

Najgorzej sytuacja wygląda na kierunkach ścisłych (drop-out na poziomie 51%) i humanistycznych (47%). Najlepiej – na medycznych i artystycznych. Mężczyźni porzucają studia o 15 punktów procentowych częściej niż kobiety. Z kolei osoby z większych miast rezygnują częściej niż studenci z mniejszych miejscowości.

Reklama

Uczelnie nie nadążają – i studenci to widzą

Coraz więcej młodych ludzi nie tylko rezygnuje ze studiów – oni je świadomie odrzucają, bo nie widzą sensu w przyswajaniu treści oderwanych od realiów współczesnego świata. Trudno się im dziwić. Jak pokazuje praktyka, wiele uczelni wciąż oferuje programy nauczania, które nie przystają do aktualnych wyzwań społecznych i zawodowych.

"Dziś uczelnie muszą uczyć dla świata, który nadchodzi – nie dla tego, który już minął. A tymczasem zbyt często uczymy ludzi do życia, które nie istnieje. To nie brak motywacji, to brak sensu" – komentuje emerytowany wykładowca jednej z bydgoskich uczelni.

Reklama

Nie chodzi o to, by każda uczelnia była startupem. Chodzi o to, by kształcenie wyższe było rzeczywiście wyższe – a nie abstrakcyjne. Dziś świat przyspiesza szybciej niż mury uczelni są w stanie to ogarnąć. I młodzi to czują – dlatego odchodzą.

MiniDO – projekt z potencjałem, jeśli będzie czymś więcej niż formalnością

Projekt UKW koncentruje się m.in. na poprawie rekrutacji, wsparciu psychologicznym, zajęciach wyrównawczych, rozwoju biur karier i analizie przyczyn rezygnacji ze studiów. Tylko że – jak pokazuje doświadczenie – sukces nie polega na napisaniu projektu, tylko na realnym wdrożeniu i monitorowaniu efektów.

Reklama

Paradoksalnie – uczelnie, choć pełne ekspertów i badań, rzadko spoglądają na siebie. Zamiast zastanawiać się, co w ich systemie nie działa, łatwiej im analizować, dlaczego studenci nie dają rady. A przecież kluczowe pytanie brzmi: co my jako instytucja zrobiliśmy źle – i co z tym teraz zrobimy?

Wiele uczelni bierze udział w dużych projektach, pozyskuje znaczne środki, ale brakuje przejrzystości efektów. Uczelnie muszą zacznąć publikować twarde dane: ile osób faktycznie dzięki tym działaniom kontynuuje naukę, jakie zmiany zostały wdrożone w programach i jak przekłada się to na motywację studentów.

Reklama

"Ja rozumiem, że są programy, że się coś tam wdraża, ale jak studiowałem, to miałem wrażenie, że uczę się rzeczy, które ani nie są mi potrzebne, ani nikogo nie obchodzą. W dzisiejszym świecie człowiek nie chce tracić czasu, tylko iść do przodu" – mówi Paweł, 27-latek z Bydgoszczy, który zrezygnował ze studiów po drugim roku.

To nie program – to przyszłość młodych ludzi

W czasach sztucznej inteligencji, błyskawicznie zmieniającego się rynku pracy i globalnych kryzysów, uniwersytety muszą być latarnią, a nie muzeum. Drop-out to nie "temat dla uczelni" – to wskaźnik, jak bardzo oderwaliśmy się od realnych potrzeb społeczeństwa.

Reklama

Dlatego pytanie nie brzmi, czy UKW dostanie finansowanie. Pytanie brzmi: co z tym zrobi – i czy odważy się przejść od projektu do realnej zmiany.

Źródło: UKW chce walczyć z drop-outem studentów Aktualizacja: 15/05/2025 12:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama