Ponad 15,7 mln zł na zimowe utrzymanie ulic i chodników — tyle wydał Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. To niemal dwa razy więcej niż zaplanowano, a urząd zapowiada poszukiwanie tańszych rozwiązań.
Pługosolarki jeździły jeszcze o świcie, gdy miasto dopiero się budziło. Od 1 listopada 2025 do 31 marca 2026 zimowe działania pochłonęły 15,7 mln zł — tyle wskazuje Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy (ZDMiKP). — Wydaliśmy ponad 15,7 mln zł — mówi Katarzyna Muszyńska, rzeczniczka ZDMiKP. W planie finansowym było na to 8 mln zł, więc rachunek urósł niemal dwukrotnie.
Ostatnie zimy bywały łagodniejsze, ale ta przyniosła serię opadów i mrozów. Ciężki sprzęt musiał ruszać często, a dyżury trwały bez przerw. ZDMiKP zestawia te liczby z poprzednim sezonem: wtedy na zimę poszło około 8,8 mln zł, a „Akcję Zima” przedłużono do 5 kwietnia ze względu na prognozy. Różnica w kosztach widać gołym okiem — i w budżecie jednostki.
To nie są abstrakcyjne kwoty. To godziny pracy ekip na przystankach, kolejne przejazdy solarek i pługi, które odśnieżały główne trasy i dojazdy do osiedli. Kiedy śnieg i lód wracały co kilka dni, rachunek rósł równie szybko.
W tym sezonie na jezdnie trafiło 5267 ton soli, a na chodniki — 2962 ton piachu. Dla porównania rok wcześniej zużyto 2960 ton soli i 740 ton piachu. To przeskok, który dobrze tłumaczy, skąd wzięły się wyższe koszty kosztów zimowego utrzymania w Bydgoszczy. Każda tona to kolejne kursy, magazynowanie i logistyka — a więc realne, policzalne pieniądze.
Na ulicach widać to było prosto: rozsypywanie materiałów, zgarnianie błota pośniegowego, powroty ekip na te same odcinki, gdy temperatura znowu spadała poniżej zera. Podobny rytm miały chodniki i przystanki — tu piach chronił przed poślizgnięciem, ale wymagał stałego uzupełniania.
— Będziemy musieli szukać tańszych rozwiązań lub ograniczyć niektóre zakresy zaplanowanych prac — zapowiada Katarzyna Muszyńska. Kluczowy fakt: dodatkowe środki nie przyszły z zewnątrz, tylko wyszły z budżetu ZDMiKP. To oznacza przesunięcia priorytetów i mniejsze „kołdry” na inne zadania w roku.
Co to znaczy dla mieszkańców? Część robót drogowych może mieć w tym roku węższy zakres niż pierwotnie planowano, bo zimowe rachunki trzeba było uregulować już teraz. W kolejnych miesiącach okaże się, które prace przejdą przez sito oszczędności — tę odpowiedź przyniosą harmonogramy jednostki.
Ta zima przypomniała też prostą zależność: im częściej spada śnieg i marzną kałuże, tym szybciej topnieją rezerwy finansowe. ZDMiKP ma liczby na stole, mieszkańcy — suchsze chodniki i przejezdne ulice. Cena za to była w tym sezonie wyższa niż zwykle.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze