Bydgoski kajakarz Sebastian Szubski ustanowił nowy rekord Guinnessa, opływając Wielką Brytanię w zaledwie 37 dni. Wystartował 12 czerwca z wybrzeży Szkocji, a 18 lipca domknął trasę liczoną na około 3000 kilometrów. To nie tylko ekstremalne wyzwanie fizyczne, ale również manifest osobistej odwagi i determinacji.
12 czerwca o 8:48 rano Sebastian Szubski rozpoczął swoją wyprawę z wybrzeży Szkocji. Celem było opłynięcie Wielkiej Brytanii kajakiem w czasie krótszym niż 40 dni. Trasa miała wynosić około 3000 kilometrów.
Każdego dnia pokonywał średnio 100 kilometrów. Spał na dziko, rozbijając namiot tam, gdzie kończył etap danego dnia. Płynął bez względu na porę doby, dostosowując się do warunków.
18 lipca o 14:51 zamknął pętlę. Dokonał tego w 37 dni – bez dodatkowego wsparcia na wodzie.
Trasa wiodła wzdłuż wybrzeży Szkocji, Anglii, przez Kanał Bristol do Walii, następnie przez Morze Irlandzkie do Irlandii, Irlandii Północnej, aż z powrotem do Szkocji. 16 lipca dotarł na szkocką wyspę Islay, położoną na wysokości Glasgow. Do mety brakowało wtedy mniej niż 200 kilometrów.
W relacji mówił, że jeżeli nie przepłynie tego odcinka tego dnia, nie zdąży ukończyć wyprawy w założonym terminie. Jego zespół wsparcia przemieszczał się promem, a on nocował na dziko – na plażach, w namiocie.
W 2009 roku u Sebastiana Szubskiego zdiagnozowano chorobę afektywną dwubiegunową. Od tamtej pory podejmuje działania, które mają na celu edukację społeczną na temat zdrowia psychicznego.
Hasło wyprawy, "Nie widać, a płynę. Nie widać po mnie", nawiązuje do tego doświadczenia. Wsparcie w realizacji projektu zapewniła Fundacja „Nie widać po mnie” oraz Miasto Bydgoszcz.
Poprzez wyprawę Sebastian Szubski pokazuje, że mimo diagnozy można żyć aktywnie i realizować ambitne cele.
37 dni, około 3000 kilometrów i średnio 100 kilometrów dziennie – te liczby mówią same za siebie. Wyprawa odbyła się bez przerw i bez korzystania z infrastruktury noclegowej.
To przykład wytrwałości i konsekwencji. Wszystko rozpoczęło się w Bydgoszczy – a zakończyło wpisem do historii rekordów Guinnessa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze