Reklama

Zatrzymanie za narkotyki w Bydgoszczy. Audi i kilogram marihuany


Na ulicy Skłodowskiej-Curie w Bydgoszczy czujny dzielnicowy z Bartodziejów wyczuł przy zaparkowanym Audi zapach marihuany i uruchomił interwencję. Po kontroli i przeszukaniu zabezpieczono ponad kilogram suszu, a 28-latek trafił do aresztu na trzy miesiące.


Na ulicy Skłodowskiej-Curie w Bydgoszczy dzielnicowy z osiedla Bartodzieje wyczuł zapach marihuany przy stojącym Audi A6. Była godzina 19:30, 19.03.2026, gdy wskazał podejrzany pojazd i wezwał patrol interwencyjny ze śródmiejskiego komisariatu. Kilka minut później kierowca wrócił do auta, ruszył w stronę Ronda Skrzetuskiego i tam został zatrzymany do kontroli.

Zatrzymanie za narkotyki w Bydgoszczy: co się wydarzyło

Skąd policjanci wiedzieli, gdzie szukać? Zdecydowała czujność i szybka wymiana informacji — dzielnicowy wskazał auto, a patrol zamknął temat w ruchu drogowym. W trakcie przeszukania funkcjonariusze znaleźli w pojeździe 110 gramów suszu roślinnego. To był dopiero początek, bo w mieszkaniu 28-letniego bydgoszczanina zabezpieczono kolejne 999 gramów. Wstępny narkotest potwierdził, że to marihuana. Łącznie z obiegu zniknęło ponad kilogram środka odurzającego.

Reklama

Zatrzymany trafił do policyjnego aresztu i usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. To kategoria, przy której sąd mierzy już nie pojedyncze porcje, ale ilość liczona w setkach gramów czy więcej — czyli realny wpływ na czarny rynek i bezpieczeństwo okolicznych ulic.

Decyzja sądu: 3 miesiące aresztu, grozi do 10 lat

W sobotę, 21.03.2026 roku, na wniosek policjantów i prokuratora, sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na trzy miesiące. To środek zapobiegawczy, który pozwala zabezpieczyć postępowanie i dowody, gdy skala sprawy jest istotna. Za posiadanie znacznej ilości narkotyków kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.

Reklama

Dla mieszkańców Bartodziejów i Śródmieścia ten finał oznacza jedno: ponad kilogram marihuany nie trafi na klatki schodowe, podwórka i do samochodów na parkingach. A wszystko zaczęło się od jednego spostrzeżenia na chodniku przy Skłodowskiej-Curie — i szybkiej reakcji policjantów jadących w stronę Ronda Skrzetuskiego.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo TakajestBydgoszcz.pl




Reklama